niedziela, 8 września 2013

Reaktywacja !

Ja muszę zakończyć historię tego bloga bo jest ona jeszcze bardzo długaa :)
Jeszcze 50 rozdziałów i koniec. CHYBA :D

Kontynuacja tego bloga :*  Rozdziały w kratkę bo teraz szkoła ..

środa, 31 lipca 2013

Epilog

Tak Bardzo Cię kochałam Fernando , żałuję że nie spotkałam cię wcześniej . Byłeś moim oparciem i miłością mojego zycia. Broniłeś mnie przed wszystkim , twoja ramiona powodowały że zemdleje , tak na mnie działały.  Twoje oczy były piekne , cały byłeś piękny... Kiedy zostałeś moim mężem byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie.  Ale żałuję że nie zobaczyłeś już swojego dziecka , na które tak czekałeś. Chciałeś chłopca , i masz.. Czuwasz nad nim ... KOCHAM CIĘ.



5 lat później :  Madryt , 6 Urodziny Lucasa Emboaba..  Na  urodzinach byli :  Morata z żoną Patty , Casillas z Sarą i ich synkiem Mattym , Dominika z Davidem , Monika i Jake , Marta i Villa i ich córka Amy.

-Monika ! Ale twój Lucas ma pocisk ! -Krzyknął Casillas broniący w ogródku bramki.
-Fajnie. Pfff ... -Monika była już zmęczona wrzaskami Casillasa.
-No co ? Lubi dzieci ! -Krzyknęła Dominika. -David ?  Nie zapomniałeś o czymś ? Ochraniacze ! 
-Ok , mamo ! -Dominika nazwała swojego synka David Luiz Junior , a Monika Jake Torres.
-Monia ? Może pojechalibyśmy do Londynu ? Zobaczyć co tam na Stamford Bridge. -Oznajmił  Morata.
-Możliwe. Ale ... nie ważne. 
-No co jest ? -Dopytywał Morata.
-Po co rozdrapywać stare rany ? -Zapytała a Morata spuścił głowę.
-Dobra , co wy macie takie miny ? Otwieramy dziewczyny wino ! -Krzyknęła Sara. A ty Alvaro idź do chłopaków. 
-Dobra idę. -Zawołał Hiszpany i wziął na Barana Jake.
-Patrz mamo !  -Zawołał Jake.
-Super. -Monika podeszła do swojego synka i pocałowała go w czoło...


Jake był brunetem , twarzyczkę miał w piegach po tacie. Były one uroczę , wszyscy którzy go znali zakochiwali się w nim. Miał 5 latek. Syn Dominiki to " LOCZEK " miał loki i był nazywany lokowaty.. A Lucasek ? To czysty tata , miał malutkie loczki na swojej główce , strzelał takie gola jak tata . :)



Dzień póżniej :

Monika jak zawsze wstała rano i zaczęła robić śniadanie , codziennie przypominała sobie o tym co wydarzyło się 5 lat temu. A dzieci ? Zawszę przypominały jej Torresa i Oscara.

-Cześć Mamusiu. -Zawołał biegnący po schodach Lucasek.
-Cześć perełko. -Przywitała się Monika.
-Kiedy jedziemy do Brazylii ? -Zapytał mały Brazylijczyk.
-Kochanie , na razie nie mam czasu. Ale przysięgam ci że odwiedzimy tatę. Po chwili zbiegł mały Hiszpan. ( Oboje gadali w języku angielskim i Hiszpańskim ).

-Mama ! -Hiszpan rzucił się na mamę. -Mamusiu ? Kiedy odwiedzimy tatusia ?
-Myslałam że wiesz, dzisiaj. -Polka odpowiedziała z uśmiechem.
-Fajnie... -Mały się ucieszył.


2 godziny później :


Monika i jej 2 synków poszli na cmentarz w Madrycie , by zapalić znicz na jego grobie. 

-Cześć tatusiu. -Krzyknął Jake i pobiegł pocałować jego zdjęcie na grobie.
-Nie pamiętam go mamusiu , ale się mną opiekował tak ? -Zapytał Lucas.
-Tak , uważał cię za synka. -Monika poczuła że łzy spływają jej po policzkach.
-Nie płacz mamusiu. -Lucasek przytulił ją...



2 dni później :

Do Moniki przyszła Dominika z Davidem. Dzieci zaczęły się bawić , a dziewczyny oglądać zdjęcia  : Gdy były trenerkami w Realu , gdy przyjechały do Londynu , ze ślubu Moniki , z narodzin Lucaska , z wakacji na Malcie i Safari ...  Oczywiście nie obyło się bez łez , bo wspomnienia wróciły.


Naglę ktoś zapukał do drzwi :

-Idź otwórz. -Powiedziała Dominika a Monika poderwała się z miejsca i doszła do drzwi , otworzyła i ją zamurowało .

-Juan ? -Zapytała , nie wiedziała że on jeszcze żyje.
-Tak. Cześć. -Odpowiedzial.
-Hhhhhhhhhhhhhh ...... 


http://www.youtube.com/watch?v=YI4sDx6SGwA  . <3


Wystąpili :

Monika Lewandowska -Torres.
 Dominika Osiecka.
Fernando Torres [*]
Oscar dos Santos [*]
Marta Szczęsna -Villa.
David Luiz [*]
Alvaro Morata.
Sergio Ramos. [*]
Rysiu Piechowicz  [*]
Lucas Piazon [*]
Karolina Abramowicz. [*]
Eden Hazard [*]
Juan Mata.
Marek Wolski.
Ashley Cole [*]
Fabio Coentrao [*]
Lucas Emboaba.
Cesar Azpilicuera [*]
  Jake Torres.
David Luiz Junior.
Roman Abramowicz.
Adam Alanowicz.
Gonzalo Higuain [*]
Iker Casillas.
Cristiano Ronaldo.
-Jose Callejon.
Marcelo.

I inni ...


--------------------------------------
I konie ! Placzę , bo związałam się z tym opowiadaniem. :C


 

 



 

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 50

Zazwyczaj doceniamy to co mamy za późno.


Autokar Chelsea miał wypadek. Wpadł w poślizg i spadł ze zbocza. Na razie nie znamy ofiar.


Monikę przeszyły dreszcze od stóp do głów...
 
 -Co to ma być ? -Zapytała przerażona. A Morate zamurowało.
-Weź zadzwoń do niego. -Monika chwyciła za komórkę i zadzwoniła do El Nino ale nikt nie odebrał.
-Dlaczego !!!! -Krzyknęła na całe osiedle a Morata potrzymał ją za rękę.
-Leć do Monachium. Ja zaopiekuję się twoim synkiem.
-Dziękuję. Zadzwonię do pilota. -Monika poszła dzwonic a w dzienniku pojawił się komunikat :

Autobus kilka minut temu wybuchł. Kawałki ciał rozprzestrzeniły się na kilkanaście metrów. Są nikłe szansę że ktoś przeżył.

-Jezu , masakra. -Jęknął Hiszpan a Monika zauważyła napisy na telewizorze.
-Przecież tam są moi przyjaciele , mąż , ojciec mojego dziecka ! -Dziewczyna rozpłakała się i szybko wybiegła z domu.



Dominika po chwilach rozkoszy z Adamem  wyszła z sypialni , była zmęczona. Włączyła tv i nalała sobie wina , kiedy usłyszała o wypadku krew zmroziła się jej.

-Co ja zrobiłam ? -Zapytała sama siebie.  Zdradziłam ojca mojego dziecka , kiedy on miał wypadek. 
-Co jest kochanie ? -Zapytał Adam.
-Gówno ! Nie mów na mnie kochanie palancie. -Dziewczyna ubrała spodnie i wyszła z domu..


Monachium :  3 godziny później.

Roman Abramowicz  stał z policjantami kilkanaście metrów przed autobusem.  Teraz strażaką udało się podnieść autobus , odwrócić na drugą stronę.  Dostali się do ofiar , które bez problemu mozna było rozpoznać , tylko niektóre były tak uszkodzone że za nic nie mozna by było . 

-NIKT NIE PRZEŻYŁ. -Zawołał strażak.
-A moja córka ? -Roman rozpłakał się , Karoliny już z zim nie było...
 -Mamy pierwsze  ciało :   Hazard. Drugie !   Lampard.
-Jezu. Jęknął Rosjanin. Ludzie zaczęli się schodzić a krople deszczu kropić. Roman usłyszał za sobą lekki głos Moniki.

-Nie wierze ! -Krzyknęła.
-Mamy 3 ciało : Oscar. -Monika poderwała się z miejsca i przekroczyła taśmy policyjne. Policjant próbował ją zatzymać ale Roman go odepchnął.
-Dajcie spokój.

Dziewczyna podbiegła do ciała Oscara i przytuliła go.
-Wiesz jak bardzo cię kochałam ? -Zapytała głośno. -Bardzo ! Nigdy cię nie zapomnę , nigdy !   Zajmę się Lucaskiem jak najlepiej. 

-Zabieramy pana Dos Santosa. -Krzyknął jeden ze strżaków.
-Pani Karolina , pana córka. -Roman ujrzał niosoące na noszach ciało swojej córki.
-Córeczko. -Wtulił ją w siebie i spojrzał na Monikę.

Monika ujrzała tuż przed sobą ciało Luiza. Zaczęła płakać a deszcz padać jak oszalały. Ale to co ujrzała parę sekund później zapamiętała na zawszę. 

MARTWEGO SWOJEGO MĘŻA.

Podbiegła do niego i objeła go.
 -Nando ? Żyjesz ? -Zapytała z nadzieją ale nikt nie odpowiedział. Dlaczego ? Bedziemy mieć dziecko kochanie ! -Wzięła jego zakrwawioną rękę i położyła na brzuchu.  - Kocham cię ! Tak bardzo , proszę nie zostawiaj mnie.  -Deszcz zmoczył Monikę , a ta wtulił się w Nando i położyła. - Proszę obudź sie ! -Zaczęła płakać ...


-Nie płacz. -Monika zauważyła Dominikę która była cała zapłakana. -Dopiero przyjechałam. Luiz on ...
-Wiem. Widziałam jego ciało. Tam dalej powinno być Azpiego.
-Myślałam że on nie pojechał. - Zaczęła jeszcze bardziej płakać... -Ja sobie nie dam rady bez Luiza ! Dlaczego !!!! 

-Mamy ciała ! 5 ciał : Ramires , Cole , Cesar A , Cech ,Cahill.
-Nie mój syn ! -Krzyczała mama Cecha.
-To nie możliwe . -Krzyknęła Monika. Stały tak 2 jeszcze z 20 minut , deszcz dawał się we znaki. Dlatego jacyś dobrzy ludzie zawieźli je do ich domu i postanowili przenocować..


11 czerwca -30 lipiec.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I mamy ! Koniec . Niestety bez happy -endu ale emocje są . !  Jeszcze tylko epilog . 

Przeczytałeś ten ostatni raz ? Skomentuj ! 



 

  

niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 49

Czy tylko ja znam przeznaczenie ?

2 Tygodnie później :

Wszystko się jakoś unormowało. Juan nie dawał oznak życia , co Monikę cieszyło? Jutro miał się odbyć mecz Bayern kontra Chelsea. Więc Nando musiał jechać do Monachium.

-kochanie ! -Nando przytulił na pożegnanie Monikę i pocałował.
-Kolejny tydzień bez ciebie.
-Dobrze. Urwę za za jakieś 3 dni. Ok ?
-Jedz ostrożnie. -Monika pocałowała Nando jeszcze raz i pomachała. -Super. Sama w takim dużym domu. Przez pierwsze 10 minut dziewczyna krążyła po pokojach, nie wiedziała co ma robić...


Dzień później : Mecz.

Monika poprosiła Moratę żeby przyszedł  pooglądać z nią mecz.  Kiedy rozległ się pierwszy gwizdek , zasiedli do telewizorów.

-Lubię oglądać mecze. -Powiedziała Monika.
-Ja też. Ale bardziej wole w niech grać. 


Co to były za emocje. Najpierw Bayern miał strzał na bramkę ,ale Cech to obronił. Potem Chelsea ale również się nie udało. Do 23' minuty było 0:0  ale Robben to zmienił ,strzelił gola z dość daleka , Bayern zaczął się cieszyć a Chelsea się trochę podłamała.  Kiedy Chelsea była przy piłce , kibice nawet ani razu nie zagwizdali ( o dziwo).   W 56' minucie  Lampard podał do Hazarda a ten strzelił piękne okienko.  Był remis , a to też Chelsea musiała wziąć się do roboty.  W  78' minucie  Oscar zdobył piłkę po podaniu  Hazarda i z bardzo dużej odległości zdobył dla Chelsea bramkę , co dało im prowadzenie.  I taki wynik utrzymał się do końca , Chelsea wygrało 2:1.
-Kupujemy szampana ! -Krzyknął Cole.
-Nawet 3 ! -Ktoś go poprawił.
-Jestem z was dumna chłopaki. A najbardziej z Hazarda. -Powiedziała szczęśliwa Karolina.
-A ze mnie misiu ? -Zapytał wściekły Oscar.
-Kocham jak masz wkurw. -Karolina rozczochrała mu włosy i odeszła.
-Bardzo emocjonujący mecz. -Morata był zachwycony.
-Fajnie , że cie się podoba. -Monika tylko uśmiechnęła się.

-Wsiadajcie do autobusu musimy jechać do Hotelu.  -Poganiał wszystkich Oscar. Kiedy wsiedli do autokaru , odjechali.  W środku była prawdziwa dyskoteka , wszyscy pijani , popijali szampan i drinki. 
-Ale zajebiście ! -Krzyczał na caly autokar Oscar.
-Kochanie , przesadziłeś z alkoholem.  -Skarciła Oscara Karolina.
-Ja ? Że co ? Pojebało cię dziewczynko ? 
-Nie takim tonem , bo wylecisz na zbity pysk z tego autobusu. -Karolina usiadła obok Luiza i zaczęła z nim o czymś gadać , a Oscar dalej wlewał w siebie trunek.

Dominika oglądała mecz sama.  Kiedy poszła po coś na górę , ktoś zadzwonił do drzwi.
-Adam ? -Zapytała zdziwiona polka.
-Cześć. Ja po prostu.. Ja cię kocham.
-Wejdź.  Na prawdę jeszcze mnie kochasz ? Przecież zdradziłeś  mnie.
-Kocham cię. Na nikim mi tak nie zależało. -Adam podszedł do Dominiki i musnął jej usta. 
Dominika wcale się nie broniła , wręcz tego pragnęła. Chciała jeszcze raz poczuć go w sobie. Zapomniała o Luizie i dziecku , liczył się tylko Adam i ona. Poszli do sypialni ...
 Madryt :
-Puść coś jak chcesz w tv. Ja pójdę do Lucaska. -Oznajmiła blondynka.
-Okey. - Alvaro włączył jakieś wiadomości. 
-Dobra śpi , mam spokój. -Monika właśnie piła sok...
" Przerywamy wiadomości by nadać specjalny komunikat .. A......... "
Upuściła szklankę....
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak mi wyszedł ? Moim zdaniem bardzo krótki ;/
Czytasz =Komentujesz .   

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 48

I mam to przeczucie że coś się stanie...

Był już grudzień. Nie było już saldu słońca ani ładnej pogody ... Wszędzie tylko śnieg i mróz. Monika była już w 5 miesiącu ciąży , ciągle bolał ją kręgosłup , a poza tym ciągle tę myśli dręczyły ją. Niedługo miał się odbyć mecz Chelsea -Beyern . Dlatego Nando musiał wyjechać do Londynu na treningi i w ogóle. Monika została sama z Lucasem w ogromnym domu , poza tym na każdym kroku bała się , założyła dodatkowe alarmy i zamki. 

-Dzień dobry. -Przywitała się z Moniką jakaś kobieta.
-Tak ? -Zapytała Monika.
-Jestem siostrą Oscara. 
-O tak. Pamiętam panią skądś.   Proszę wejść. -Dziewczyna rozebrała kurtkę i usiadła przy stoliku w jadalni.
-Co się stało ? Dlaczego nie jesteście już razem ? -Zapytała z troską w głosie.
-Nie mówił ci ? Zdradził mnie z tą szmatą Karolinką.
-Zdradził cię ? Ty chyba sobie kpisz ! -Siostra zaczęła bronić Oscara. -On by nikgy nikogo nie zdradził.
-Mało go znasz. -W tym samym czasie ktoś wybił szybę , a do salonu wpadł kamień.
-Co to jest ? -Zapytała z przerażeniem polka.
-To ja już sobie pójdę , tu jest niebezpiecznie. -Brazylijka wyszła z domu , a Monika podniosła Kamień.

"Wiem że jesteś sama ,  przepraszam że wybiłem szybę , kocham cię na zabój i nie powstrzyma mnie nikt , pozbędę się Fernando i będziemy mogli być razem  a jeśli zadzwonisz na policję zabiję Lucaska." TWÓJ JUAN.

W jednej chwili Monike przeszło tysiące obaw , rzuciła kamień na podłogę i pobiegła zadzwonić do Fernando.
-Fernando ! Jesteś ? -Monika próbowała dodzwonic się do Hiszpana , ale nikt nie odebrał. -Juan chcę cię zabić ! Proszę oddzwoń...

Dziewczyna miała związanę ręce , bo nie mogła zadzwonić na policję ze względu na Lucaska. Usiadła na podłodze i schowała głowe w ręce...


Dzień później :
-Halo ? Fer zadzwoń ! - Monika strasznie się niepokoiła , tym że Fernando nie odbiera od niej telefonu. Naglę ktoś zapukał do drzwi :

-Witaj Moniko. -Była to ta wróżka która miesiąc temu wróżyła Monicę.
-Co się stało ? -Zapytała blondynka.
-Wypadek. Dręczy mnie to, ale przeznaczenia nie da się zmienić.
-Co ? Proszę powiedzieć !
-Nie powiem. Przepraszam , wkrótce ... Idę. -Wrózka wyszła z Domu...

Londyn :

-Patrzcie jak Oscar zapierdziela po boisku. -Śmiał się Cole do wszystkich.
-Chcę się podlizać naszej ukochanej Karolince. -Śmiali się wszyscy.
-Ja pierdole , chyba ze 100 połączeń od Moniki. -Nando wreszcie zauważył że Monika wiele razy chciała się z nim skontaktować.
-Oj , będzie bitwa telefoniczna. -Kontynuował Cole.
-Co wy robicie ? Mieliście ćwiczyć ! Cole odpuść sobie , za obelgi nie jedziesz ! -Krzyknęła Karolina.
-Dobrze , przepraszam. -Chłopaki ćwiczyli , a Nando padła komórka i nie zdołał połączyć się z Moniką , poszedł ćwiczyć.

Na stadion wszedł  rozpromieniony Luiz z Dominiką.
-Usiądź kochanie. -Pożegnał się z dziewczyną która usiadła na ławce a on poszedł w stronę Karoliny.
-Cześć. Idę się przebrać.
-Dobrze. Ale szybko , bo nie pojedziesz !

Dominika zauważyła Asama który chodził przy wejśćiu w tą i z  powrotem.
-Adam ! Co ty tu robisz ? -Podeszła do niego , a on podbiegł do niej i pocałował ją.
-Kocham cię ! -Krzyknął na cały stadion.
-Co ty odpierdzielasz ? -Zapytała zdenerwowana . Przecież tu jest mój chłopak.
-Już niedługo nie. Kocham cię. -Odszedł....

Wieczorem :
Do Moniki przyszedł  jej kolega Morata , bo ta bała się zostać w domu sama.
-Dzieki że jesteś. -Dziewczyna ciągle uśmiechała się do Alvaro chociaż była smutna i nie chciało jej się żyć.
-Co jest ? Nie musisz udawać że jest ok.  -Ale i tak piłkarz zauwazył jej smutek.
-Kompletnie nic. -W tej samej chwili do domu wszedł Nando. -Boże ! -Dziewczyna rzuciła się na Nando a ten się tylko uśmiechnął.

-To ja już pójdę. Siema Fer. -Morata pożegnał się a Monika stanęła na własnych nogach. I walnęła z  "liścia".
 -Za co to ? -Spytał Nando łapiąc się za policzek.
-Miałes kiedyś takie uczucie że kogoś kochasz ale zarazem nienawidzisz ? -Zapytała ze wściekłością.
-Nienawidzisz mnie ? Za co ? -Monika wyjęła kamień z karteczką i dała Hiszpanowi do reki. -Co to kurwa ma być ?
-Wczoraj to dostałam. I wiesz ? To dlatego do ciebie dzwoniłam , a ty nawet nie raczyłeś do mnie oddzwonić.
 -Przepraszam kochanie ! -Monika ubrała kurtkę i wyszła na taras...


CZAS NA FINAŁ 49 -50.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć miśki . :*  I jak mi wyszedł rozdział ? Moim zdaniem nawet nieźle. ;)

Czytasz  =Komentujesz :)  


piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 47

Najgorsze jest to że nie kochasz tego co kocha cie na zabój.


Monika czuła się fatalnie. Następnego dnia wyszła z Domu. Nando na nią czekał.

-Kocham cię. -Krzyknął i przytulił ją mocno.
-Też cię kocham. -Odpowiedziała i rzuciła torbę.
-Zrobię wszystko byś urodziła   to dziecko zdrowe. 
-Wiesz ? Muszę coś dzisiaj załatwić. Zjem coś i idę.
-Ok. Ja dzisiaj zaopiekuję się Lucaskiem.


2 godziny później :

Taksówka zawiozła Monikę na ponurą dzielnicę Londynu. Dziewczyna stała teraz na przeciwko salonu najbardziej zaufanej w Londynie. Spokojnie weszła i przywitała się.

-Dzień dobry. 
-Dzień dobry. W czym mogę pomoc ? -Zapytała Wróżka coraz bliżej podchodząc do dziewczyny.
-Niech mi pani wywróży z kart. -Monika usiadła przy stoliku a wróżka na przeciwko jej.
-Dobrze. -Wyjęła karty i zaczęła wróżyć. Hmmm ...pani spodziewa się dziecka. Tak ?
-Tak , moja ciąża jest zagrozona i .. -Kobieta wpatrzyła się w karty..
-Nie ! Dość. Muszę już zamykać.
-Ale o co chodzi ? Coś z dzieckiem ? -Zapytała zdenerwowana polka .
-Źle się stanie. -Kobieta wzięła za rękę Monikę i wyprowadziła. -Muszę już zamykać.
-Aleee..... -Polka stała przed salonem , nie wiedząc co ją czeka , chociaż coś bardzo złego.


Następny dzień : Londyn.

Dzisiaj sytuacja pogodowa była dramatyczna , zawieje i inne anomalie pogodowe związane z śniegiem.
Karolina zwołała  skład ( oprócz Torresa , Matyi paru innych )do swojego gabinetu.

-Witam wszystkich. Przed świętami mamy bardzo ważny mecz z Beyernem.  Bardzo chciałabym żebyście się przygotowali na 100 %. -Powiedziała Karolina z powazną miną.
-Znamy już skład ? -Zapytał Luiz obgryzając paznokcie.
-Tak. Nie rób tego ! -Karolina skarciła Davida za ten nawyk. Pojadą do Niemiec najlepsi. zrozumiano ?
-Tak jest ! -Krzyknęli wszyscy , a Karolina wyszła.
-Oscarek to pewnie przez łóżko pojedzie. -Zaśmiał się Cole.
-Ta. puknij Karolinkę to pojedziesz. -Oscar wyszedł z pomieszczenia...

Dominika była właśnie na zakupach kiedy zauważyła swojego byłego Adama.
-Adam ? -Podeszła pytając.
-Dominika ! -Krzyknął i uścisnął ją. -Co tam u ciebie słychać ? -Popatrzał na nią z dołu do góry.
-Bardzo dobrze. Jestem w ciąży i w związku. A u ciebie co tam ? -Mina Adama momentalnie się zmieniła , nie był zachwycony faktem który powiedziała mu Dominika.
-Gratulacje .. Muszę już isć. 
-Adam ? Życzę ci wszystkiego dobrego. 
-Dziękuję , nawzajem. -Adam wszedł w jakąś uliczkę i rzucił torbą z zakupami o mur.  -Szmata !-Krzyknął.


Monika :
Najgorsze jest to uczucie , kiedy wiesz że ma sie coś stać złego , ale kompletnie nie wiesz co.

-Boli cię coś ? -Fer usiadł na łożku obok Moniki która lezała tam dobre pare godzin.
-Nie. Mam dziwne przeczucie , złe przeczucie. 
-Co ? Jezu przeczucie to tylko ..
-Coś się stanie , byłam wczoraj u wróżki.
-Co ? Bez mojej wiedzy ? I co ci nagadała ?
-Że stanie się coś złego .. -Polka odwróciła się do Ferna.
-I ty w to wierzysz ? Nawet ja taki głupi nie jestem.
-Mozesz mi uwierzyć kiedy będzie już za późno. A kiedy mnie nie będzie zaopiekuj się Lucaskiem . Proszę.
-Co ty gadasz ? Jak ma ciebie nie być ? 
-Teraz muszę się nauczyć z tym żyć. Kocham cię. -Dziewczyna przysunęła swoje usta do ust ferna i lekko je musnęła.

------------------------------ 
WKRÓTCE :
 
-Co ?  To nie moze być prawda.
 -Mieli wypadek . Nie zyją. 
-Już go więcęj nie zobacze ....

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Przygotowałam dla was dreszczyk tego co czeka nas za około 2 dni :)
I jak mi wyszedł ? Troszeczkę krótki ;/

Czytasz =Komentujesz :)
 

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 46

Poczułam się bardzo źle. Wyrzuty sumienia dręczyły mnie.

-On chce się zabić ! Powstrzymaj go ! -Monika krzyknęła z przerażeniem do Nando ale ten nawet nie drgnął.
-To zadanie jest dla ciebie. -Dziewczyna pobiegła za Matą. Śnieg trochę jej to uniemożliwiał ale i tak do niego dobiegła.
-Co ty robisz człowieku ? O czym ty myślisz ? -Zapytała ze złością.
-Po co mam żyć , gdy więcej cię nie zobacze ? Tak , kocham cię jak oszalały ale i tak wiadomo że ja się nie licze. Żegnaj. 

Monika złapała go za rękę. Dla niej było jasne to że musi go uratować przed tymi myślami.

-Pocałuj mnie. -Rzuciła. -Juan pocałował ją w usta. Po pocałunku :
-Zobaczysz mnie. Proszę dla mnie nie rób tego.  -Chłopak odwrócił i odszedł. Ale dziewczyna i tak wiedziała ze zrobiła co w jej mocy.
-Widziałem. 
-Wiem. Ale musiałam. -Dziewczyna poczuła że zaraz się rozkleji...

 W Londynie pogoda była dramatyczna , burze śnieżne , zaspy. Nie dało się nigdzie dojechać , toteż Luiz i Dominika stali w kotku chyba cały dzień.

-Kiedy to się skończy ? -Zapytała z nadzieją polka.
-Może nie długo. 
-Nudzi mi się kotku. -Polka połaskotała go po brodzie. -Chodźmy na tył.
-Co ? Skąd wiesz że zaraz nie ruszymy ?
-Wiem. Mam ochotę na ciebie koteczku. -Dziewczyna podsunęła się do chłopaka i pocałowała.
-Dobrze , mogę iść ale..
-Nie ma żadnego ale. -Wkrótce pociągła go i znaleźli się na tylnym siedzeniu , oddali się sobie , chociaż na krótko. Bo 10 minut później korek ruszył a oni byli .. Nie wazne. 


Madryt , wieczorem : 

Monika miała zepsuty humor na cały dzień. ciągle myślała o Juanie. Torres też jej o tym przypominał , ciągle wspominając o pocałunku. Dzisiaj na wieczór  zaprosił Ville i Martę. Monika wale nie chciała tego spotkania , ponieważ czuła się fatalnie.

-hej. -Marta przywitała się z Nando.
-Cześć Monika. -Villa zdjął kurtkę i przytulił blondynkę.
-Hej wszystkim. Widzieliście dzisiaj Juana ? -Zapytała z nadzieją polka.
-Nie. W ogóle go ostatnio nie widuję. -Odpowiedział Villa.
-Rozumiem. Usiądźcie. -Monika wyszła do kuchni , spojrzała w okno i zobaczyła Juana. -Juan ! -Krzyknęła na cały dom.
-Co jest ? -Zapytał zdezorientowany Nando a Monika złapała się za brzuch.
-Co jest ? Monika ! 
-Boli mnie. -Blondynka spojrzała w okno ale Juana już nie było.
-Zabiję gnoja. -Torres zmarszczył brwi i złapał Monikę za rękę. -Zawiozę cię do szpitala.
-Dobrze. Ale wiec że to nie jest .. aaauuuu. -Monika prawie zwijała się z bólu...

Po 10 minutach byli w szpitalu. Lekarz wziął Monikę do badań. Nando z Martą i Villą czekali. Kiedy wyszedł lekarz wszyscy rzucili się na niego.

-Dzień dobry. Ktoś z rodziny pani Moniki ? -Zapytał zdenerwowany lekarz.
-Jestem mężem. 
-Z panią Moniką jest wszystko ok. Ale z dzieckiem trochę inaczej. Pani Monika jest bardzo zdenerwowana i to też szkodzi dziecku. Jej ciąża jest Zagrożona. 
-Co ? -Nando złapał się za głowę i wybiegł ze szpitala.
-David biegnij za nim , a ja pójdę do Moniki. 
-Dobrze. Pobiegnę . Trzymaj się. -Marta weszła do sali Moniki. Blondynka  miała smutną minę.
-Słyszałaś o dziecku ? -Zapytała Monika.
-Tak. Twoja ciąża jest zagrożona.
-Gdzie jest Fernando ? -Monika popatrzyła w okół sali.
-Wybiegł ze szpitala. Co jest ? O co chodzi z tym Juanem ?
-On chciał się zabić. Ja go widziałam w oknie... 
-On jest psychicznie chory. Uczyłam się tego kiedyś. Osoba która nie może żyć bez drugiej i tak sie zabije.
-Co mam zrobić ? Rzucić wszystko , rzucić Nando i iść być z Juanem ?
-Nie. On jest zepsuty. Nie uratujesz go.

Naglę do Moniki przyszedł SMS :

" Mam nadzieję że z Torresem  zaznasz szczęścia. Ja wyjeżdżam , już mnie nikt nie zobaczy. ".

-Co jest Monika ? -Zapytała już przerażona Marta.
-Nic. .. -Dziewczyna położyła telefon i odwróciła głowę. Zaczęła płakać.
-Może jak wyjdziesz ze szpitala  pojedziemy na Bernabeu ? 
-Tak. Bardzo chętnie... Już mnie nie boli , możemy wyjść.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo jest mi źle , bo nie mam weny. Nie mam co pisać do 50 rozdziału. Już znam zakończenie tej Historii.:)
No nic trzeba coś wymyśleć.

pozdrawiam :*

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 45

Opamiętałam się , kocham cię.

-Co tam ?  Jak tam mija ci podróż ? -Zapytał Nando siedzący obok wygodnie. 
-Przecież wiesz jak nie lubię latać samolotami , ale chciałam zobaczyć twój trening i spotkać kolegów. W Londynie też jest śnieg ? -Odpowiedziała Monika.
  -Tak , jest. -Złapał ją za rękę i pocałował...

2 godziny później byli już w Londynie. Zaspy powodowały korki i dojazd  na  Stamford bridghe trochę się przedłużył.

-Hej Chłopaki ! -Krzyknął ucieszony Nando , od razu rzucił się na Azpiego.
-Cześć.-Przywitała się Monika i usiadła na ławce. 

Trening prowadziła jakaś Anastazja , Rosjanka była na praktykach u Karoliny. Chłopaki dzielnie wykonywali ćwiczenia. Monice nawet nie przeszkadzała obecność Oscara i Maty.  Patrzyła się tylko na Fernando który był nieźle zmęczony.   

-Dobra koniec chłopaki ! -Krzyknęła Karolina za Anastazję. Wszyscy zeszli z boiska. Nando postanowił wziąć prysznic.
-Idę wziąć prysznic. Idziesz ze mną ? -Zapytał Nando a Monika od razu zgodziła się. 

Poszli do łazienki , rozebrali się , puścili wodę i zaczęli się całować , ich pocałunki były tak namiętne że zaczęli przechodzić do innych czynów , błądzili po swoich ciałach rękoma i łaskotali. W pewnej chwili do łazienki weszła Karolina a zaraz za nią Oscar. Chcieli zrobić to samo co Nando i Monika , chcieli wejść pod prysznic. Kiedy się rozebrali , Oscar otworzył prysznic ... Zobaczył Nando i Monikę całujących się.

-Co to ma być ? -Zapytał zaskoczony. Monika od ra
zu go zauważyła i założyła na siebie ręcznik.
-Ooo braliśmy prysznic. -Odpowiedział skruszony Torres. Wy chyba chcieliście zrobić to samo ? -Wskazał dłonią Karolinę.
-Tak zamierzaliśmy. -Powiedziała stojąca nago Karolina.
-My już wychodzimy , udostępniamy wam to pomieszczenie. -Nando wziął ręcznik i wyszedł z kabiny. Monika ubrała się i wyszła na hol.
-Wszystko psuje zasmarkaniec. -Mruczała pod   nosem.

2 Dni później :

Monika :
Wróciliśmy do Hiszpanii i bardzo się z tego ciesze. Londyn jest jakiś dla mnie już obcy. Bez Nando nie miałabym jak tam usiedzieć. A poza tym brzuszek się powiększał i miałam lekkie problemy z kręgosłupem. Cieszy mnie to że już wiem na czym stoję , wiem co czuje do Nando. to uczucie jest bardzo silne , nie oddałabym go za żadnego innego , nawet za Oscara.


-Te poranki są tu takie męczące. -Żaliła się mamie Monika przez telefon. Dziewczyna właśnie tuliła Lucaska.
-Co dzisiaj robicie ? -Zapytała matka.
-Nie mamy planów , poza trym Fer musiał gdzieś wyjść.
-Rozumiem. Muszę kończyć. -kobieta rozłączyła się , a Monika usłyszała pukanie do drzwi. Poszła otworzyć , zobaczyła Juana.

-Co chcesz ? -Zapytała złośliwie.
-Chcę pogadać. Jest mróz wpuścisz mnie ? -Zapytał z nadzieją.
-Wejdź. Ale tylko na chwilę.  

Mężczyzna rozebrał się i usiadł na kanapie.
-O czy chcesz gadac ? -Rzuciła polka.
-O nas. -Hiszpan rzucił na nią takim spojrzeniem że polka się przeraziła.
-Jakich nas człowieku ?? Nie ma żadnych nas !
-Czy jest jakaś szansa żebyś mi wybaczyła to co powiedziałem !
-Nie mogę się na ciebie gniewać z powodu tego że się we mnie zakochałes. Ale nie mów że MY istniejemy. 
-Trochę to sobie wyobrażałem , gdyby nie Karolina może bylibyśmy razem a ja byłbym dobrym ojcem dla Lucaska.
-Nie ! Stop ! Nie wiesz jednego : Ja jej bardzo dziękuję  za to że wtedy .. Nie ważne. Nie mam do niej żalu , bo poznałam miłość swojego zycia. Monika usłyszała jak wszedł Nando.

-No właśnie. Więc wypad mi stąd. -Fer pociągnął za kurtkę Matę i popchnął go.
-Nie przyszyłem tutaj się bić. Tylko przyszyłem się pożegnać. 
-Wyjeżdżasz ? -Zapytała.
-Kończę ze sobą. -W tej chwili Mata wyszedł z domu a Monika opadła na kanapę....
 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 45 rozdział :) Bardzo prosiłabym o opinię w komentarzach , bo to bardzo motywuje. Ostatnio zauważyłam załamkę w komentarzach , a poza tym nw kto przeczytał xD.
 
Czytasz =Komentujesz :)

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 44

Nowy rozdział mojego życia w twoich ramionach.


-Proszę. Wynająłem ten domek na plaży , bo był najpiękniejszy. -Powiedział Nando przenosząc Monikę przez próg domku na plaży.
-Dziękuję. -Odpowiedziała już stojąc na własnych nogach. -Jesteś kochany , nie zasługuje na to.
-Nie mów tak. Zasługujesz na wszystko i dam ci wszystko czego zapragniesz. 
-Potrzebuję tylko ciebie , nie chcę pieniędzy ani jachtów. -Monika podeszła do Nando i pocałowała go. W końcu(!) zrozumiała że go kocha i nie oddała by go za nic.

  Zaciągnęła go do sypialni , ściągnęła z niego koszulę , on również zaczął zabierać się za jej sukienkę. Błądzili rękoma po swoich ciałach , całowali się i przytulali. Czuli że zaraz rozpłyną się z rozkoszy. W końcu był finał , poczuła go w sobie. A kiedy było po wszystkim zasnęła w jego ramionach.

Dzień później :Madryt

Hotel w którym było wesele pękał w szwach. Ludzie leżeli przed pokojami albo na holu.

Dominika obudziła się na podłodze , ponieważ Luiz tak się rozpychał że spadła.
-Jezu ! Nie śpię już z tobą ! -krzyknęła zdenerwowana , od razu go obudziła.
-Obudziłaś mnie kochanie ! Auć ,moja głowa.
-Głowa , to cię może boleć jak w ten cymbał pusty dostaniesz. -Zaśmiała się i rzuciła na niego. On zaczął ją namiętnie całowac i ściągać jej bluzkę ale ona się odsunęła.
-Jak wytrzeźwiejesz to pogadamy.
-Ale Doma ! ...

U Moniki i Nando :

Dziewczyna  obudziła się szczęśliwa i wypoczęta. Zaraz za nią wstał Nando.
-Cześć kochanie. -Przywitał się Hiszpan.
-Cześć. Dobrze spaleś ? -Zapytała upijając łyk kawy.
-Tak. Z tobą zawsze dobrze się śpi. 
-A właśnie , kiedy wracamy ? 
-Jutro. Dzisiaj spędzimy dzień na plaży i pokapiemy się. -Odpowiedział z uśmieszkiem. Dostałaś sms.
-Tak ? Nie słyszałam. -Monika wzięła i odebrała sms :

"Jak tam po ślubie ? Chciałbym się z tobą zobaczyć. " -Juan.

-Od kogo ten sms ? -Zapytał zaciekawiony Hiszpan.
-Nie będę cie oszukiwała. Od Juana.
-Czego ten człowiek od ciebie chce ? Przecież jesteś po ślubie i będziesz miała dziecko..
-No właśnie. On jeszcze mnie kocha. -Monika wbiła swój wzrok w podłogę.
-Wiem. Gadałem z nim. To dlatego popchnął Karolinę...
-Idę na plażę , się poopalać. -Dziewczyna wyszła z Domku.

2 Dni później Madryt :

Monika i Nando wrócili z Rio i pożegnali jej rodziców którzy opiekowali się Lucaskiem. Dzisiaj mieli do nich przyjść Dominika , Luiz i Piazon.

-Cześć Wszystkim ! -Krzyknął serdecznie Nando. ( Przyszli). Monika miała nadzieję że z Dominiką zakopie topór wojenny i znowu będą mogły być przyjaciółkami.
-Cześć. -Przywitała się Monika i uścisnęła wszystkim dłonie.
-Gdzie mój imiennik ? -Zapytał entuzjastycznie Piazon.
-W tym pokoju na wprost. Tylko proszę , nie zamęcz go. -Zaśmiała się Monika.
-Co tam u was słychać ? -Zapytała Dominika siadając z Luizem na kanapie.
-Bardzo dobrze. Napijecie się czegoś ? -Zapytał Nando uśmiechając się.
-Chętnie najlepiej coś mocnego. -Zaśmiał się Luiz.
-Miałeś nie pic !
-Doma , to tylko jeden drink.  -Dominika bardzo wkurzyła się na swojego ukochanego..
-Patrzcie ! Pada śnieg ! - Krzyknął na cały dom Piazon.
-Co ? -Zapytał z niedowierzaniem Fern. Przecież dopiero 17 październik.
-Chodź. -Monika pociągła za sobą Nando ,  wyszli na dwór. Śnieg dalej padał jak opętany.
-Myślę że dla takich chwil warto żyć. -Wtrącił się Nando. A Monika zamknęła mu usta pocałunkiem.Śnieg padał a oni się całowali. Chcieli by ta chwila trwała wiecznie..

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 43 rozdział ! I jak mi wyszedł waszym zdaniem ? :)

Czytasz = Komentujesz :)


poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 43

Niepewna swoich uczuć,idę przed ołtarz..


Dzień przed ślubem : Wieczór.
Nando poszedł zaszaleć z chłopakami z Hiszpanii do klubu. A Monika i Marta robiły fryzury.

-To coś poważnego z Villą ? -Zapytała Monika.
-Nie. To tylko najlepszy przyjaciel. -Odpowiedziała pewnie Marta. -Co jest ? -Marta popatrzyła na zmartwioną Monikę.
-Znowu to uczucie....czuję że nie powinnam tego robić.
-Żenisz się i koniec. Ale jeśli go nie kochasz to po co to wszytko ? -Zapytała z ciekawością ruda.
-Nie mam pojęcia dlaczego. Coś do niego czuje ale..
-Nie to co do Oscara ?
-Oscar to przeszłość , trzymajmy się tego. -Odpowiedziała i położyła się.
-Abyś tego kiedyś nie żałowała...

Ten dzień przyszedł jak Tornado. Monika nie wiedziała jak on się potoczy. 

Przed kościołem :

Monika zauważyła jak idą jej rodzice. Nie widziała ich rok.
-Mamo ! -Krzyknęła rzucając się na szyje.
-Cześć córeczko. -Przywitał się tata.
-Tato ? Wiesz co masz robić ? -Zapytała Monika.
-Ta wiem. Ale dużo gośći. 
-Cały skład Hiszpanii , Chelsea i Realu noi rodziny. 
-Jejuś mogłem wziąć kartkę by napisali mi autograf.
-Tato każdego poznasz osobiście. -Przytakiwała Monika. -A teraz chodźmy do kościoła.

Zabrzmiały ślubne organy.  Monika szła powoli u boku taty. Widziała już Nando stojącego przed Ołtarzem.
Kiedy tata puścił jej rękę poczuła jak traci grunt pod nogami.

-Witam piękna. -Przywitał się po cichu Nando. Dziewczyna wbiła swój wzrok w podłogę.

( Daruje sobie tą mszę xD )

Po przysiędze ksiądz wypowiedział  :   Jeżeli ma ktoś coś przeciwko temu małżeństwu niech to powie albo zamilknie na wieki.

Monika spojrzała na drzwi wejściowe. A kiedy znów spojrzała na Nando. Usłyszała krzyk Oscara. 

-Monika ! Nie rób tego ! Kocham cię ! -Krzyczał. Monika przeraziła się , przecież Oscar mówił że wszystko jej zepsuje.

-Proszę dać obrączki. -Powiedział szybko Nando. Założył Monicę srebrną obrączkę. -Teraz ty , załóż mi obrączkę. Monika nadal patrzyła na Oscara. Ale Nando ją szturchnął.
-Chcesz tego czy nie ? -Zapytał Hiszpan. Monika wzięła obrączkę i włożyła na palec Hiszpana.
-Chcę. -Pocałowała go.
-Furiat , chodź na zewnątrz ! -Krzyknął Pizon do Oscara...

Po ceremonii wszyscy wyszli na zewnątrz. Monika była smutna z powodu Oscara.
-Co jest kochanie ? -Zapytał czule Nando.
-Oscar. -Odpowiedziała i spojrzała w stronę parkingu.
-Idziemy. -Hiszpan pociągnął dziewczynę za rękę , parę chwil później znaleźli się na pobliskim parkingu.

-Dlaczego zepsułeś nasz ślub ? -Zapytał Hiszpan.
-Ona cię nie kocha , kocha mnie albo Mate. -Odpowiedział z uśmieszkiem.
-Nie opowiadaj za mnie ! -Krzyknęła Monika.
-Idziemy kochanie. -Hiszpan już chciał iść kiedy Oscar go złapał i uderzył z piąchy w twarz.
-Co wy robicie ? -Zapytała zdenerwowana Monika. 
-Chodź. -Hiszpan złapał Monikę i poszli do samochodu  który zawiózł ich do gości.

Na sali zaczęła już się ostra zabawa.  Parkiet był już cały w piłkarzach którzy tańcowali jak popadnie. Dominika i Luiz przytulali się i tańczyli jak nigdy. Byli tak w sobie zakochani , Dominika zrozumiała że David jest miłością jej życia , i że nie mogłaby go stracić.

Monika i Nando weszli do  lokalu w którym organizowali przyjęcie. Dziewczyna przeprała się w kremową siateczkową sukienkę a Hiszpan został w garniturze.

-Cześć wszystkim ! -Przywitał się Nando zaciągając Monikę na scenę. -Chcemy wam o czymś powiedzieć.
-Powiedz. -Przytaknęła do niego Monika.
-Moja żona i ja spodziewamy się dziecka ! -Kiedy Nando to powiedział , wszyscy zaczęli być brawa i gwizdać.
-Dziękujemy. Bawcie się dobrze ! -Powiedziała do mikrofonu Monika i zeszła ze sceny.
-Kocham cię. -Nando złapał Monikę za recę i zaczął z nią tańczyć.
-Zaraz mamy taksówkę na lotnisko. -Powiedziała usmiechając się. ( Mieli lecieć w podróż poślubną RIO do Brazylii ).
-Nie szkodzi. Chcę się cieszyć chwilą.

Po 5 minutach tańca , Nando i Monika poszli po rzeczy do pokoju na 1 piętrzę. A później wsiedli do taksówki która zawiozła ich na lotnisko. Gdy tak jechali Monika dostała sms :

" Pomimo tego że jesteś z nim , i tak cię kocham i czekam na ciebie. " - Oscar.

Monika poczuła jak oczy napełniają jej się łzami.
-Zraniłam go. Jestem suką. -Mruczała pod nosem...


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj zrobiłam 2 rozdziały :)
I jak wam się podoba ?

Czytasz =Komentujesz .


 

Rozdział 42

 Nie wiedziałam że to tak będzie wyglądać. 


Monika po obudzeniu zauważyła że Nando nie ma. Bardzo się przestraszyła. Ubrała dresy i zeszła do holu.
-Dzień dobry. -Przywitała się z obsługą. -Widziała może pani  Fernando Torresa ?
-Niestety nie. -Odpowiedziała ekspedientka. 

Monika  wyszła na dwór , było zimno i ponuro , w pewnej chwili zauważyła siedzącego Mate. Podeszła do niego.
-Hej. Nie widziałeś Fernando ? -Zapytała.
-Nie.  -Monika już się cofała kiedy Mata ją zawołał.
-Zaczekaj. Musisz o czymś wiedzieć.  Tak , Kocham cię . Słyszałem twoją rozmowę z Nando. 
-Co ? -Powiedziała po cichutku.
-Zakochałem się w tobie kiedy mieszkałaś ze mną. I wiesz ? Nadal cię kocham ! -Krzyknął.
-Zapomnijmy o tym wszystkim. Poukładałam sobie życie !  
-Ja o tobie nie zapomnę ani o tym co ci powiedziałem. Zawszę  będę cię kochał i czekał.
-A ja zapomnę o tobie , bo mam już Nando z którym mogę wieść spokojne życie..
-Ty go nie kochasz  , kochasz Oscara . A o mnie to już nie mówię.
-Kocham.  Żegnaj , bo nie chcę cię znać. -To ostatnie , blondynka wykrzyczała mu w twarz, i poszła do hotelu.


Luiz się tak upił że rano nie miał siły wstać , Dominika oglądała zdjęcia z Nando i Azpim. Zastanawiała się jakby to teraz było , gdyby była z Fernando. Czy byłaby w ciąży i mieszkała w Londynie ? 

Naglę ktoś zapukał do drzwi : Był to Azpi.
-Cześć. -Przywitał się.
-Czego chcesz ? -Zapytała ze wściekłością.
-Już masz dziecko tak ? Dziwka ! -Wykrzyczał jej prosto w twarz.
-Azpi ja nie chcę awantur. A poza tym to chyba nie twoja sprawa ?
-A może to moje dziecko ? Chcę testów po urodzeniu !
-Dobrze. Zrobisz testy , ale wątpie czy dziecko będzie twoje. cześć. -Dominika zamknęła drzwi i usiadła na podłodze. 

Monika spakowała się i wymeldowała z hotelu.  Właśnie  wsiadała do taksówki kiedy zauwazyła Nando.

-Fer ! Gdzie ty byłeś ? -Zapytała polka.
-Przepraszam że się nie odzywałem. 
-Jestem w ciaży , w dodatku bierzemy ślub i boje się bo już parę razy ktoś usiłował mnie zabić. 
-Przepraszam , zachowałem się okropnie.
-Za miesiąc jest ślub. Więc się zmień bo inaczej wymienię cie na inny model. -Fer złapał Monikę i pocałował.....

Szmata ! -Powiedziała Karolina przytulając Oscara. ( wszystko widzieli z  okna ).
-Jesteś zazdrosna ? 
-No chyba żartujesz. O niego ? hahahha.
-To się tak nie spinaj kochanie. -Pocałował ją i jeszcze mocniej przytulił. 


3 tygodnie później :

Marta ostatecznie zerwała z Markiem po tym jak wywiózł ją do lasu i zostawił. Ona nie była taka głupia i znalazła z trudem drogę powrotną. Dzisiaj Marta z Moniką poszły przymierzać sukienki na ślub ( Monika suknię slubną.)

-Monika ale ci pięknie ! -Krzyknęła z entuzjazmem Marta.
-Wiem. Ale mam pewne wątpliwości.
-Jakie ? Masz wspaniałego chłopaka. 
-No właśnie. Nie taki wspaniały. Coś mi w nim nie pasuje.
-Dziewczyno spójrz ! Wszystko masz usłane różami.
-Nie mów tak ! Bo tak nie jest. Boje się tylu rzeczy.
-Czego ?  3 facetów o ciebie walczy!  -W tej samej chwili Monika rozpłakała się.
-Ja tego nie chcę ! Chcę 1 !
-Hmmm i teraz pytanie , Kogo ?Bo jak widzę to się wahasz.
-Ok , to ja idę się przebrać ! -Dziewczyna szybko zmieniła temat.
-Kupujesz tą suknię ? -Zapytała zaciekawiona Marta.
-Tak. Zostal tylko tydzień i nie miałabym czasu ...
-Dobra. Chodź do kasy . - Dziewczyny kupiły sukienki i poszły od razu do domu Nando.

-Cześć Lucasku. -Marta od razu wzięła małego z łóżeczka.
-Do twarzy ci. -Zaśmiał się Fern. Myślę że Marek to byłby dobrym kandydatem.
-Nie żartuj sobie. Lepiej pilnuj Monikę bo ona może się jeszcze rozmyślić z tym ślubem !
-O czym ty mówisz ? -Nando położył filiżankę kawy i poszedł do Moniki. -Co jest ? Chcesz by ten ślub był czy nie ?
-Boje się że kiedyś nie wrócisz na noc i to będzie KONIEC.
-Przestań. To co było , zapomnijmy o tym.
-Dobrze. -Monika podeszła do Nando i pocałowała go....

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj dosyc krótki :X  Ale jutro będzie już ślub no i  dawka emocji :)

Czytasz =komentujesz :)

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 41

Wiesz ? Nie mogę się doczekać jak powiem ci to durne TAK.


Monika siedziała na kanapie i sporządzała listę gości ze swojej rodziny i znajomych , Nando pił kawę i czytał gazetę , a Lucasek spał.

-Zaprosisz Oscara ? -Spytał Hiszpan.
-Nie zaproszę. -Odpowiedziała i położyła zeszyt na stoliku. 
-Muszę iść coś załatwić na mieście miśku. - Hiszpan Pocałował Monikę , ubrał kurtkę i wyszedł z domu.
-Pfff .. jak zawsze. -Prychnęła.

Londyn :

Dominika i Luiz poszli na krótki spacer do pobliskiego parku. Całowali się , przytulali , chodzili za ręce.
-Jeśli to będzie chłopczyk to jak mu damy na imię ? -Zapytał ucieszony.
-Kochanie , jeszcze nie wiem. Ale wiem że cię kocham. 
-No nie żartuj sobie , trzeba będzie o tym pomyśleć. -Zaprotestował i przytulił polkę.
  

MADRYT :

Karolina wraz z Nando spotkali się w kawiarni. Rozmawiali przeważnie o sporcie i Chelsea. Ale Karolina rozpoczęła temat o Monice i weselu.

-Znacie się mało czasu i slub ? -Zapytała.
-Tak. Znam pary które krócej się znają i są małżeństwem. 
-Musiał być jakiś powód ? 
-Tak. Jest jeden powód ale ci go nie wyjawię. 
-No co Fernando ? Nie powiesz mi ? -Dopytywała z uśmieszkiem. I wtedy uśmiech jej znikł. -Ciąża ! I oto jest ten złoty środek.
-O co ci chodzi ? Nie wpieprzaj nosa w cudze sprawy. -Nando wziął kurtkę , wstał i wyszedł z kawiarni.

Karolina wzięła telefon i zadzwoniła do Oscara :
-Ona jest w ciąży i biorą ślub. -Powiedziała głośno.
-Co ? Trzeba to zepsuć ! Kiedy ten ślub ? -Dopytywał Brazylijczyk.
-Za około 2 miesiące. Ja jadę do Londynu. Bo więcej chyba tu już nie zdziałam.
-Wpadniemy z wizytą za 2 miesiące.... -Rozłączył się.


Wieczorem w Madrycie :
 W Domu Nando :

-Jestem padnięta. Nie wiem jak dziękować twojej mamie że wzięła dzisiaj Lucasa.
-Porysowałyście zaproszenia ? -Zapytał Hiszpan.
-Oczywiście. 
-A wieczór kawalerski ?
-Ale ty jesteś !  -Krzyknęła do niego z uśmiechem.
-No co ?  Bardzo chcę go mieć. -Podszedł do niej i pocałował ją namiętnie. -Idziemy ? -Zapytał. A Monika spojrzała na niego.
-Pod prysznic !! -Zawołała i pociągła go za sobą..


2  tygodnie później :   

Dzisiaj odbywał się bankiet Chelsea , więc Monika i Nando przyjechali do Londynu. Pojechali do Hotelu w którym miał się on odbyć. Oczywiście wszyscy wiedzieli już o ślubie , ale o dziecku nic a nic. W przpadku Dominiki wszyscy już wiedzieli , bo Luiz nie umiał trzymać języka za zębami.

Wieczorem : 

Wszyscy piłkarze Chelsea z dziewczynami , żonami , prezesi , Właściciel i  kilkadziesiąt osób spoza " ELITY" zaczęli się schodzić , miały być przyznawane różne nagrody za osiągnięcia i nie tylko.

-Idziesz Monika ? -Zapytał zdenerwowany Hiszpan wychodząc z pokoju.
-Idę. Nie tylko ty się stresujesz. -Odpowiedziała i zamknęła za sobą drzwi.

Były ogromne schody. Gdy nimi schodziłeś , wszyscy się gapili na ciebie. Tak było z Fernando i Moniką.
Schodzili po woli , a Monika czuła wzrok każdej osoby na sobie.

-Dzień dobry. -Witała się. Widziała także wzrok tego jednego , Oscara. I czuła że jest uważana za dziwkę. 
-Fer to ja już sobie może pójdę. ? -Zapytała z nadzieją.
-Ani mi się rusz. Chcę byś tu była. 
-Nienawidzę cię. -Prychnęła.  Po chwili chodzenia do wszystkich gości zauważyła jak do sali wchodzi Juan. Dziewczyna od razu do niego pobiegła.
-Juan ! -Krzyknęła i rzuciła mu się na szyje.
-Monika , jesteś ! -Hiszpan jeszcze bardziej wziął Monikę do góry. A wszyscy zaczęli się patrzeć.
-Ściągaj mnie na ziemie.!  Wyjdziemy na dwór ? -Zapytała.
-Jasne. Chodź. - Monika nawet nie spojżala na zasmuconego Hiszpana. Przecież chciał by z nim wtedy była..

-Przepraszam że wtedy odeszłam. -Powiedziała ze łzami w oczach.
-Spokojnie. Nie mam do ciebie o to żalu. To twoje życie , zrobiłaś co chciałaś. Co tam u ciebie słychać.
-Jak słyszałeś to się zenie , i zapraszam cie osobiście na ten wspaniały dzień. A poza tym to jestem w ciąży.
-O nie spodziewałem się że będziesz się żeniła z Torresem. Ani ze będziesz miała tak szybko 2 dziecko.
-Nic nie było w planach. To życie wyznacza nam drogi. Idę do Fernando bo się wkurzy.

Monika weszła do sali a przy stoliku siedział zmartwiony Nando.
-Co jest ? -zapytała.
-Leć do Juana. -Odpowiedział i wstał.
-O co ci chodzi ? To tylko przyjaciel.
-Chyba dla ciebie przyjaciel . On cię kocha ! -Krzyknął  na całą salę a Monika źle się poczuła.
-To nie  możliwe. -Mruczała pod nosem , zauważyła jak  Nando znika jej z oczu.

Wszyscy zaczęli się świetnie bawić. Dominika i Luiz kołowali się w rytm muzyki. Inni byli już konkretnie narąbani. Oczywiście to wszystko po rozdaniu nagród.  Najlepszym piłkarzem Chelsea był już 2 raz z rzędu Ivanović. Monika wróciła do pokoju i zaczęła płakać w poduszkę , ale wszedł Oscar ..

-Czego chcesz ? -Zapytała ze wściekłością.
-Widziałem jak szłaś zapłakana.i wszedłem.
-Wyjdź stąd ! -krzyknęła. Kiedy zrozumiesz że nie chcę cię znać ? 
-Nadal mnie kochasz i ja to widzę. I wiec że zrobię wszystko co w moje mocy żeby zepsuć ci WSZYSTKO. -Oscar wyszedł a dziewczyna oparła głowę o ścianę...

------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak mi wyszedł ?

Czytasz =Komentujesz