sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 48

I mam to przeczucie że coś się stanie...

Był już grudzień. Nie było już saldu słońca ani ładnej pogody ... Wszędzie tylko śnieg i mróz. Monika była już w 5 miesiącu ciąży , ciągle bolał ją kręgosłup , a poza tym ciągle tę myśli dręczyły ją. Niedługo miał się odbyć mecz Chelsea -Beyern . Dlatego Nando musiał wyjechać do Londynu na treningi i w ogóle. Monika została sama z Lucasem w ogromnym domu , poza tym na każdym kroku bała się , założyła dodatkowe alarmy i zamki. 

-Dzień dobry. -Przywitała się z Moniką jakaś kobieta.
-Tak ? -Zapytała Monika.
-Jestem siostrą Oscara. 
-O tak. Pamiętam panią skądś.   Proszę wejść. -Dziewczyna rozebrała kurtkę i usiadła przy stoliku w jadalni.
-Co się stało ? Dlaczego nie jesteście już razem ? -Zapytała z troską w głosie.
-Nie mówił ci ? Zdradził mnie z tą szmatą Karolinką.
-Zdradził cię ? Ty chyba sobie kpisz ! -Siostra zaczęła bronić Oscara. -On by nikgy nikogo nie zdradził.
-Mało go znasz. -W tym samym czasie ktoś wybił szybę , a do salonu wpadł kamień.
-Co to jest ? -Zapytała z przerażeniem polka.
-To ja już sobie pójdę , tu jest niebezpiecznie. -Brazylijka wyszła z domu , a Monika podniosła Kamień.

"Wiem że jesteś sama ,  przepraszam że wybiłem szybę , kocham cię na zabój i nie powstrzyma mnie nikt , pozbędę się Fernando i będziemy mogli być razem  a jeśli zadzwonisz na policję zabiję Lucaska." TWÓJ JUAN.

W jednej chwili Monike przeszło tysiące obaw , rzuciła kamień na podłogę i pobiegła zadzwonić do Fernando.
-Fernando ! Jesteś ? -Monika próbowała dodzwonic się do Hiszpana , ale nikt nie odebrał. -Juan chcę cię zabić ! Proszę oddzwoń...

Dziewczyna miała związanę ręce , bo nie mogła zadzwonić na policję ze względu na Lucaska. Usiadła na podłodze i schowała głowe w ręce...


Dzień później :
-Halo ? Fer zadzwoń ! - Monika strasznie się niepokoiła , tym że Fernando nie odbiera od niej telefonu. Naglę ktoś zapukał do drzwi :

-Witaj Moniko. -Była to ta wróżka która miesiąc temu wróżyła Monicę.
-Co się stało ? -Zapytała blondynka.
-Wypadek. Dręczy mnie to, ale przeznaczenia nie da się zmienić.
-Co ? Proszę powiedzieć !
-Nie powiem. Przepraszam , wkrótce ... Idę. -Wrózka wyszła z Domu...

Londyn :

-Patrzcie jak Oscar zapierdziela po boisku. -Śmiał się Cole do wszystkich.
-Chcę się podlizać naszej ukochanej Karolince. -Śmiali się wszyscy.
-Ja pierdole , chyba ze 100 połączeń od Moniki. -Nando wreszcie zauważył że Monika wiele razy chciała się z nim skontaktować.
-Oj , będzie bitwa telefoniczna. -Kontynuował Cole.
-Co wy robicie ? Mieliście ćwiczyć ! Cole odpuść sobie , za obelgi nie jedziesz ! -Krzyknęła Karolina.
-Dobrze , przepraszam. -Chłopaki ćwiczyli , a Nando padła komórka i nie zdołał połączyć się z Moniką , poszedł ćwiczyć.

Na stadion wszedł  rozpromieniony Luiz z Dominiką.
-Usiądź kochanie. -Pożegnał się z dziewczyną która usiadła na ławce a on poszedł w stronę Karoliny.
-Cześć. Idę się przebrać.
-Dobrze. Ale szybko , bo nie pojedziesz !

Dominika zauważyła Asama który chodził przy wejśćiu w tą i z  powrotem.
-Adam ! Co ty tu robisz ? -Podeszła do niego , a on podbiegł do niej i pocałował ją.
-Kocham cię ! -Krzyknął na cały stadion.
-Co ty odpierdzielasz ? -Zapytała zdenerwowana . Przecież tu jest mój chłopak.
-Już niedługo nie. Kocham cię. -Odszedł....

Wieczorem :
Do Moniki przyszedł  jej kolega Morata , bo ta bała się zostać w domu sama.
-Dzieki że jesteś. -Dziewczyna ciągle uśmiechała się do Alvaro chociaż była smutna i nie chciało jej się żyć.
-Co jest ? Nie musisz udawać że jest ok.  -Ale i tak piłkarz zauwazył jej smutek.
-Kompletnie nic. -W tej samej chwili do domu wszedł Nando. -Boże ! -Dziewczyna rzuciła się na Nando a ten się tylko uśmiechnął.

-To ja już pójdę. Siema Fer. -Morata pożegnał się a Monika stanęła na własnych nogach. I walnęła z  "liścia".
 -Za co to ? -Spytał Nando łapiąc się za policzek.
-Miałes kiedyś takie uczucie że kogoś kochasz ale zarazem nienawidzisz ? -Zapytała ze wściekłością.
-Nienawidzisz mnie ? Za co ? -Monika wyjęła kamień z karteczką i dała Hiszpanowi do reki. -Co to kurwa ma być ?
-Wczoraj to dostałam. I wiesz ? To dlatego do ciebie dzwoniłam , a ty nawet nie raczyłeś do mnie oddzwonić.
 -Przepraszam kochanie ! -Monika ubrała kurtkę i wyszła na taras...


CZAS NA FINAŁ 49 -50.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć miśki . :*  I jak mi wyszedł rozdział ? Moim zdaniem nawet nieźle. ;)

Czytasz  =Komentujesz :)  


5 komentarzy:

  1. Ciekawy,interesujący ciekawy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh, fajny. Coś się dzieje. Adam, Mata bosh wszyscy wszystkich pozabijają. Czekam na ostatnie rozdziały. Nie mogę się doczekać. Pozdrawiam. :***

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś ktoś zginie.. ja wam to mówię. :D
    jest okej. :*

    OdpowiedzUsuń