niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 28

Oscar i Juan czekali z nie spokojem na karetkę. Kiedy przyjechała , trochę się uspokoili ale tylko na trochę.
Ratownicy zapytali co się stało.: Juan się przyznał.
-To ja , zrzuciłem ją ze schodów. -Powiedział i spuścił głowę na dół.

Ratownik popatrzał na Oscara. Podał mu telefon i kazał zadzwonić na policję.
-Sorry stary, ale muszę. -Powiedział i zadzwonił.

2 ratownicy wciągnęli Karolinę na noszę i chcieli włożyć ją do karetki.
-Ona mocno krwawi !-Krzyczał jeden do drugiego.
-Trzeba ją szybko zawieść , bo umrze. -Krzyczał jeden z nich.

Naglę przyjechała policja , Juan był cały roztrzęsiony. Bał się że pójdzie do więzienia i że Karolina umrze.
-Zabieramy go.-Powiedzieli obaj policjanci, skuli w kajdanki i wsadzili do samochodu.
-Do widzenia ! -Powiedział jeden z policjantów.

Karetka również odjechała.

Wieczorem :
Oscar ciągle był w szpitalu. Naglę podszedł lekarz :
-Bardzo mi przykro , ale pan będzie jeszcze musiał się pomęczyć z tą pacjentką.
-Czyli ?
-Ona bardzo dużo mówi . Jej stan jest stabilny.
-To dobrze. -Oscar bardzo się ucieszył , ale wiedział że to już koniec znajomości z Karoliną.


Następny dzień : W Madrycie :

Monika zatrzymała się u Fernando , na okres jak czegoś sobie nie znajdzie :  W kuchni.

-No hej. -Powiedział do niej Fernando , schodząc ze schodów ( Monika siedziała w kuchni i coś piła).
-Hej. Ale się dzisiaj potwornie czuje.-Powiedziała Monika i schowała głowę w ręce.
-ej , jak mogę wiedzieć, to który to miesiąc.
-Początek ósmego. Niedługo ten koszmar się skończy. A ja coś mogę wiedzieć ? Dlaczego zerwałeś z Dominiką ? -Dopytywała Polka.
-Nie chcę o tym gadać.

Naglę do Moniki zadzwonił telefon. Odebrała.
-Jak to ? -Zapytała się głosu w słuchawce.

Gdy skończyła :
-Juan zrzucił Karolinę ze schodów i pójdzie do pierdla.
-O ja ! Ale akcja.-Krzyknął na cały dom Nando. Chcesz tam jechać ?
-Po co ? -Zapytała się zaskoczona Monika.
-Juan to twój chłopak.
-No chyba cię pojebało. Monika podeszła do Fernando i  potargała mu fryzurę a on się wkurzył i zaczął ją łaskotać.
-Przestań ! Mam łaskotki. -Powtarzała piszcząc.
-Ok. -Przestał i spojrzał jej w oczy. Monika go odepchnęła i poszła na górę się rozpakowywać.Naglę spostrzegła że coś sie z nią dzieje , jak by opadała z sił.
-WTF . ? - Krzyknęła do siebie.

Naglę dostała ogromny skurcz.
-Torres , wydarła się.

Fernando przyleciał i zobaczył jak Monika jest roztrzęsiona.  Stał jeszcze z 2 minuty. Monika przerwała milczenie :
-Torres padalcu , pomóż mi , a nie stoisz jak słup.
-Chodź , zawiozę cię do szpitala. -Powiedział i pomógł wziąć  wszytskie rzeczy potrzebne do szpitala.zeszli na dół , wyszli z domu i odjechali.


W Londynie :
Dominika wynajęła sobie pokój w jakimś obskurnym hotelu. Ciągle myślała o Azpim. Naglę ktoś zapukał do drzwi.
-Hej. -Powiedział głos Azpiego.
-Czego tu ? -Zapytała zdenerwowana polka.
-Przepraszam, że nie powiedziałem ci o Izabel.
-Nie mamy już o czym mówić, żegnam cię. -Powiedziała , i za trzasła mu drzwi przed nosem..
-Dziwka !-Krzyknął na cały hotel Azpi. A Dominika się poryczała.


W szpitalu w Londynie :
-Co tam ? Dobrze się czujesz ? -Zapytał spokojnie Oscar , Karolinę.
-Tak. Nienawidzę Juana. Pozwę go.-Powiedziała i zaczęła jeść jabłko.
-Rozumiem cię. Zasłużył sobie na to w 100%.
-Uważałam go za przyjaciela . A on okazał się kretynem i mordercą.
-Ale przecież cię nie zabił.
-Ale usiłował.  Mój tata mówi że liczy się gest.

Naglę do Oscara zadzwonił telefon :
-Monika rodzi !-Krzyknął Fernando.

Oscar aż podniósł się z krzesła.
-W Londynie ? -Zapytał przerażony.
-Nie ! Jesteśmy teraz w Madrycie. Musisz wsiąść w 1 samolot i lecieć.
-Ok , ok. -Powiedział Oscar i rozłączył się. Muszę już iść. Monika rodzi. A co najgorsze , są w Madrycie.
-Super. -Powiedziała nie szczerym głosem Karolina.

W Madrycie : To wszystko trwało zaledwie 6 godzin. Oscar w tym czasie leciał samolotem.
Do Fernando podszedł lekarz.
-Pani Monika jest cała , urodziła chłopczyka.
-Dziękuję za informację. Można do niej iść.
-Tak.

Fernando wparował do sali Moniki i przytulił ją.
-No co koleżanko ! Jak tam synek.
-Jestem wykończona. Co najgorsza , tutaj nie mam nikogo mi bliskiego oprócz ciebie.
-E tam , e tam.

I naglę w wejściu pojawił się Cris i Morata.
-Jezu ! -Krzyknęła Monika. Oni podeszli i poprzytulali ją.

-To jest Lucas. Monika przedstawiła wszystkim synka którego trzymała na ręce.
-Śliczny. -Powiedział Morata , który ocierał łzy.
-Przestań , nie płacz .-Powiedziała do niego i obdarzyła go uśmiechem.
-Hej. -Powiedział Oscar , który wchodził do szpitala.
-Hej. -Odpowiedziała Monika.

Fernando , Cris i Morata , wyszli z sali , by Oscar porozmawiał z Moniką.
-Masz swojego synka. -Podała mu go na ramię.
-Śliczny. Po nas. -Powiedział Oscar i razem się zaśmiali.
-Lucas  Emboaba.-Powiedziała Monika.
-Przecież nie Lewandowski. -Zaśmiał się Oscar.

Zaraz wrzucę na Twittera wpis. " Mój kochany Lucas jest już z nami , w Madrycie !"

Monika popatrzyła na to z góry : Jak by szczęśliwie mogła wyglądać jej rodzina ,  ale już tak nie mogło być . Po tym co się wydarzyło .


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nw co natchnęło mnie by skończyć Moniki ciąże , ale jakoś tak . <3

2 komentarze: