Dzień później : Rano :
Oscar cały czas myślał o Karolinie. Rozmyślał jak by to było jak by nie było Moniki. W pewnym Momencie ktoś zadzwonił do drzwi domu : Otworzyła Monika.
-Tak ? -Zapytała blondynka.
Przed drzwiami stała brunetka z dzieckiem ( dziewczynką ) i torbą podróżną z logo Barbi.
-Dzień dobry. Zastałam Oscara ? -Zapytała kobieta.
-Oscar złaś. -Krzyknęła Monika , a Momentalnie pojawił się chłopak.
-Ludy? Co ty tu ..
-Zostawiam ci małą na tydzień. Muszę pilnie wyjechać. Żegnam.
Kobieta ucałowała małą , podała ją Oscarowi i położyła torbę na ziemi.
-Emili tak ? -Zapytała Monika.
Dziewczynka tylko się uśmiechnęła i przytuliła się taty.
-Emili ! -Krzyknęła Karolina schodząc z góry. Dawaj mi ją Oscar , a tu już.
-Dobrze masz. -Oscar podał dziewczynkę Karolinie a ta poszła z nią i torbą do salonu.
Monika skrzywiła się i poszła za Karoliną.
-Jaka słodziutka. Chciałabym mieć taką córeczkę. -Powiedziała blondynka i momentalnie usiadła.
-Ta , będziesz miała dziecko. W tym domu ja zajmuję się Emili , rozumiesz ?
-Ja będę miała synka , a ten dom również nalezy do mnie. A ta dziewczynka jest córką mojego Chłopaka !
-Nie takim tonem dobrze ? Chcesz by to wszystko skończyło się źle i dla ciebie i dla twojego zasranego dziecka ? Myślisz że ja jestem taka głupia ? Ty lecisz tylko na jego kasę , specjalnie wrobiłaś go w dziecko! Za wszelką cenę chciałaś go wrobić w dziecko i udało ci się ! Po co przyjeżdżałaś z tego Madrytu ? Nawet po wakacjach nie można odpocząć ! Dobrze że cię nie było z nami w tej zasranej Brazylii , Oscar ze mną się świetnie bawił ! -Wykrzyczała jej prosto w twarz brunetka.
-Co proszę ? Gdzie się Oscar bawił ? -Zapytała połykając slinę.
-Ze mną w Brazylii. -Wykrzyczała .
Monika cofnęła się o 2 kroki i wiedziała że to już koniec , Oscar ją okłamał i nie ma już tego co było wcześniej , dla Moniki nic się nie liczyło oprócz kłamstwa ukochanego.
-I wiesz . Dobry jest w łóżku ! -Krzyknęła Karolina. -wiec wypierdalaj z jego życia.
-Tak . Dobrze radzisz. -Monika pobiegła do garderoby i zaczęła pakować swoje rzeczy.
Na nieszczęście złożyło się to że Oscar poszedł do kumpla .
W Madrycie :
Do Madrytu zawitały 2 Muszkieterki :Marta i Dominika. Dominika zostawiła Nando w Saragossie i przyjechała do Marty. Dziewczyny znów były w swoim żywiole : imprezy , flirty , chlanie wódy.
Zaczęły imprezować już rano i o 10 były już nachlane w trupa :
-Niech żyje wolność , wolność i swoboda ! -Krzyczała Marta do przechodniów.
-Tak , tylko że ja nie mam wolności. -Majaczyła Dominika.
-Szukam męża. -Darła się ruda.
-Nie no przegięłaś . Chcesz mieć męża menela ?
-Nie. A ty takiego opyziołka jak Fernando ?
-Tak. Jestem żoną Fernando ! -Krzyczała Dominika.
Wystarczyły 2 minuty na zjechanie się fotoreporterów :
Dominika cały czas majaczyła a Marta się przewróciła. W pewnym czasie podjechała limuzyna : wsiadać lejdis ! Zawołał ktoś z limuzyny.
-Chodź idziemy. -Zawołała Dominika.
-Ok. -Marta bez zastanowienie zgodziła się i wsiadły do limuzyny.
W limuzynie :
-Lejdis jesteście całkiem pijane. -Powiedział Pan z brodą , który wcześniej ich wołał.
Był to chyba 50 latek o długiej brodzie i dość odważnym stroju. Wyglądał jak by chciał zrobić dziewczyną krzywdę.
-Proszę na wypościć , tu mieszkamy. -Powiedziała ze spokojem Dominika.
-Dobrze , kierowca zatrzymaj się.
-Dziękujemy za podwózek , ale musimy iść. -Oznajmiła Dominika.
Dominika wysiadła z limuzyny przed hotelem w którym wynajmowała pokój , podała dziewczynie rękę , ale ta nie chciała wyjść.
-Chodź Marta.
-Nie. Ja jadę z tym uroczym panem na jaht.
-Co ? Marta nie wkurzaj mnie.
-Wrócę za pare minut , hej.
Gdy Marta wypowiedziała te słowa , drzwi od limuzyny zamknęły się . Limuzyna następnie odjechała , a Dominika odeszła , i poszła do hotelu.
W Domu Oscara w Londynie :
Monika zeszła z małą podróżną walizką i stanęła na przeciwko Karoliny. Podeszła do niej jeszcze bliżej i stanęła twarzą w twarz.
-Ty zdziro ! -Krzyknęła jej w twarz. -Z każdym się puszczasz ? -Zapytała drwiąco , i odeszła by podnieść torbę i ubrać buty.
-Z Oscarem jest inaczej , on mnie kocha , ciebie nie. Sorry hahah. -Wczoraj jak się całowaliśmy było tak magicznie. Powiedział mi że mnie kocha , no wiesz.
Monika już nic się nie odzywała , wyszła i trzasła drzwiami , wiedziała że zamknęła w swoim życiu drzwi które miały być spełnieniem jej marzeń. Ale okazało się inaczej , okazało się że jej to nie było pisane.
Popatrzyła jeszcze raz na dom , pare sekund później podjechała taksówka.
Podeszła do taksówki i zapłaciła za fatygę bo nie chciała jechać , chciała się przejść
Chciała wszystko zacząć na nowo... Ale gdzie ? Tego nie wiedziała. na pewno nie chciała wracać Do Polski.
-----------------------------------------------------------------
Rozdział trochę kutliwy ale chyba wyszedł interesujący xD
proszę o komy :)
Uuu groźnie .
OdpowiedzUsuńFajny rozdział <3
Dla Marty to się skończy <3
OdpowiedzUsuńNie mów,że ją zabije ..
UsuńNie no , nie mówie że ją zabiję .
UsuńJuju. Rozdział zajebisty.
OdpowiedzUsuńCo się ze mną stanie ? :/
Nie chce zginąć. ;)
Czekam na następny. :D