Poczułam się bardzo źle. Wyrzuty sumienia dręczyły mnie.
-On chce się zabić ! Powstrzymaj go ! -Monika krzyknęła z przerażeniem do Nando ale ten nawet nie drgnął.
-To zadanie jest dla ciebie. -Dziewczyna pobiegła za Matą. Śnieg trochę jej to uniemożliwiał ale i tak do niego dobiegła.
-Co ty robisz człowieku ? O czym ty myślisz ? -Zapytała ze złością.
-Po co mam żyć , gdy więcej cię nie zobacze ? Tak , kocham cię jak oszalały ale i tak wiadomo że ja się nie licze. Żegnaj.
Monika złapała go za rękę. Dla niej było jasne to że musi go uratować przed tymi myślami.
-Pocałuj mnie. -Rzuciła. -Juan pocałował ją w usta. Po pocałunku :
-Zobaczysz mnie. Proszę dla mnie nie rób tego. -Chłopak odwrócił i odszedł. Ale dziewczyna i tak wiedziała ze zrobiła co w jej mocy.
-Widziałem.
-Wiem. Ale musiałam. -Dziewczyna poczuła że zaraz się rozkleji...
W Londynie pogoda była dramatyczna , burze śnieżne , zaspy. Nie dało się nigdzie dojechać , toteż Luiz i Dominika stali w kotku chyba cały dzień.
-Kiedy to się skończy ? -Zapytała z nadzieją polka.
-Może nie długo.
-Nudzi mi się kotku. -Polka połaskotała go po brodzie. -Chodźmy na tył.
-Co ? Skąd wiesz że zaraz nie ruszymy ?
-Wiem. Mam ochotę na ciebie koteczku. -Dziewczyna podsunęła się do chłopaka i pocałowała.
-Dobrze , mogę iść ale..
-Nie ma żadnego ale. -Wkrótce pociągła go i znaleźli się na tylnym siedzeniu , oddali się sobie , chociaż na krótko. Bo 10 minut później korek ruszył a oni byli .. Nie wazne.
Madryt , wieczorem :
Monika miała zepsuty humor na cały dzień. ciągle myślała o Juanie. Torres też jej o tym przypominał , ciągle wspominając o pocałunku. Dzisiaj na wieczór zaprosił Ville i Martę. Monika wale nie chciała tego spotkania , ponieważ czuła się fatalnie.
-hej. -Marta przywitała się z Nando.
-Cześć Monika. -Villa zdjął kurtkę i przytulił blondynkę.
-Hej wszystkim. Widzieliście dzisiaj Juana ? -Zapytała z nadzieją polka.
-Nie. W ogóle go ostatnio nie widuję. -Odpowiedział Villa.
-Rozumiem. Usiądźcie. -Monika wyszła do kuchni , spojrzała w okno i zobaczyła Juana. -Juan ! -Krzyknęła na cały dom.
-Co jest ? -Zapytał zdezorientowany Nando a Monika złapała się za brzuch.
-Co jest ? Monika !
-Boli mnie. -Blondynka spojrzała w okno ale Juana już nie było.
-Zabiję gnoja. -Torres zmarszczył brwi i złapał Monikę za rękę. -Zawiozę cię do szpitala.
-Dobrze. Ale wiec że to nie jest .. aaauuuu. -Monika prawie zwijała się z bólu...
Po 10 minutach byli w szpitalu. Lekarz wziął Monikę do badań. Nando z Martą i Villą czekali. Kiedy wyszedł lekarz wszyscy rzucili się na niego.
-Dzień dobry. Ktoś z rodziny pani Moniki ? -Zapytał zdenerwowany lekarz.
-Jestem mężem.
-Z panią Moniką jest wszystko ok. Ale z dzieckiem trochę inaczej. Pani Monika jest bardzo zdenerwowana i to też szkodzi dziecku. Jej ciąża jest Zagrożona.
-Co ? -Nando złapał się za głowę i wybiegł ze szpitala.
-David biegnij za nim , a ja pójdę do Moniki.
-Dobrze. Pobiegnę . Trzymaj się. -Marta weszła do sali Moniki. Blondynka miała smutną minę.
-Słyszałaś o dziecku ? -Zapytała Monika.
-Tak. Twoja ciąża jest zagrożona.
-Gdzie jest Fernando ? -Monika popatrzyła w okół sali.
-Wybiegł ze szpitala. Co jest ? O co chodzi z tym Juanem ?
-On chciał się zabić. Ja go widziałam w oknie...
-On jest psychicznie chory. Uczyłam się tego kiedyś. Osoba która nie może żyć bez drugiej i tak sie zabije.
-Co mam zrobić ? Rzucić wszystko , rzucić Nando i iść być z Juanem ?
-Nie. On jest zepsuty. Nie uratujesz go.
Naglę do Moniki przyszedł SMS :
" Mam nadzieję że z Torresem zaznasz szczęścia. Ja wyjeżdżam , już mnie nikt nie zobaczy. ".
-Co jest Monika ? -Zapytała już przerażona Marta.
-Nic. .. -Dziewczyna położyła telefon i odwróciła głowę. Zaczęła płakać.
-Może jak wyjdziesz ze szpitala pojedziemy na Bernabeu ?
-Tak. Bardzo chętnie... Już mnie nie boli , możemy wyjść.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo jest mi źle , bo nie mam weny. Nie mam co pisać do 50 rozdziału. Już znam zakończenie tej Historii.:)
No nic trzeba coś wymyśleć.
pozdrawiam :*
-Kiedy to się skończy ? -Zapytała z nadzieją polka.
-Może nie długo.
-Nudzi mi się kotku. -Polka połaskotała go po brodzie. -Chodźmy na tył.
-Co ? Skąd wiesz że zaraz nie ruszymy ?
-Wiem. Mam ochotę na ciebie koteczku. -Dziewczyna podsunęła się do chłopaka i pocałowała.
-Dobrze , mogę iść ale..
-Nie ma żadnego ale. -Wkrótce pociągła go i znaleźli się na tylnym siedzeniu , oddali się sobie , chociaż na krótko. Bo 10 minut później korek ruszył a oni byli .. Nie wazne.
Madryt , wieczorem :
Monika miała zepsuty humor na cały dzień. ciągle myślała o Juanie. Torres też jej o tym przypominał , ciągle wspominając o pocałunku. Dzisiaj na wieczór zaprosił Ville i Martę. Monika wale nie chciała tego spotkania , ponieważ czuła się fatalnie.
-hej. -Marta przywitała się z Nando.
-Cześć Monika. -Villa zdjął kurtkę i przytulił blondynkę.
-Hej wszystkim. Widzieliście dzisiaj Juana ? -Zapytała z nadzieją polka.
-Nie. W ogóle go ostatnio nie widuję. -Odpowiedział Villa.
-Rozumiem. Usiądźcie. -Monika wyszła do kuchni , spojrzała w okno i zobaczyła Juana. -Juan ! -Krzyknęła na cały dom.
-Co jest ? -Zapytał zdezorientowany Nando a Monika złapała się za brzuch.
-Co jest ? Monika !
-Boli mnie. -Blondynka spojrzała w okno ale Juana już nie było.
-Zabiję gnoja. -Torres zmarszczył brwi i złapał Monikę za rękę. -Zawiozę cię do szpitala.
-Dobrze. Ale wiec że to nie jest .. aaauuuu. -Monika prawie zwijała się z bólu...
Po 10 minutach byli w szpitalu. Lekarz wziął Monikę do badań. Nando z Martą i Villą czekali. Kiedy wyszedł lekarz wszyscy rzucili się na niego.
-Dzień dobry. Ktoś z rodziny pani Moniki ? -Zapytał zdenerwowany lekarz.
-Jestem mężem.
-Z panią Moniką jest wszystko ok. Ale z dzieckiem trochę inaczej. Pani Monika jest bardzo zdenerwowana i to też szkodzi dziecku. Jej ciąża jest Zagrożona.
-Co ? -Nando złapał się za głowę i wybiegł ze szpitala.
-David biegnij za nim , a ja pójdę do Moniki.
-Dobrze. Pobiegnę . Trzymaj się. -Marta weszła do sali Moniki. Blondynka miała smutną minę.
-Słyszałaś o dziecku ? -Zapytała Monika.
-Tak. Twoja ciąża jest zagrożona.
-Gdzie jest Fernando ? -Monika popatrzyła w okół sali.
-Wybiegł ze szpitala. Co jest ? O co chodzi z tym Juanem ?
-On chciał się zabić. Ja go widziałam w oknie...
-On jest psychicznie chory. Uczyłam się tego kiedyś. Osoba która nie może żyć bez drugiej i tak sie zabije.
-Co mam zrobić ? Rzucić wszystko , rzucić Nando i iść być z Juanem ?
-Nie. On jest zepsuty. Nie uratujesz go.
Naglę do Moniki przyszedł SMS :
" Mam nadzieję że z Torresem zaznasz szczęścia. Ja wyjeżdżam , już mnie nikt nie zobaczy. ".
-Co jest Monika ? -Zapytała już przerażona Marta.
-Nic. .. -Dziewczyna położyła telefon i odwróciła głowę. Zaczęła płakać.
-Może jak wyjdziesz ze szpitala pojedziemy na Bernabeu ?
-Tak. Bardzo chętnie... Już mnie nie boli , możemy wyjść.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo jest mi źle , bo nie mam weny. Nie mam co pisać do 50 rozdziału. Już znam zakończenie tej Historii.:)
No nic trzeba coś wymyśleć.
pozdrawiam :*
Jejku. Dziewczyno co ty robisz ? Niedługo to ty wszystkich pozabijasz. Rozdział fajny. szkoda Juana ale Monika jest szczęśliwa z Nando i to wystarczy. Marta I Villa...uuuu...szykuję się mały romansik. Heh. Czekam na następny. :D :*
OdpowiedzUsuńNie pozabijam , nie martw się . dziękuję i pozdrawiam :*
UsuńZajebisty <3
OdpowiedzUsuńBardzo dziekuję .
UsuńVILLA. *o*
OdpowiedzUsuńweny życzę, bo wiem jak jest ciężko. :*
Tak Villa :)
UsuńJest bardzo ciężko , dziękuję :*
Świetny, świetny i jeszcze raz świetny. Sama nie wiem, zdaje mi się, że Monika nie jest pewna uczuć co do Nando, pozdrawiam :* :D
OdpowiedzUsuńRaczej go kocha :)
UsuńPozdrawiam :*
Hmmm . xdd Żal mi Maty ; C On nie jest stuknięty tylko zabujał się w Monice na zabój <3
OdpowiedzUsuńMiłość ponad życie , niestety .
UsuńPozdrawiam zdziro .