niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 27

Mata klęczał nad Karoliną i był załamany całą tą sytuacją.

-Co ja zrobiłem ! -Wrzeszczał na siebie.

Ale co gorsza ,on to zaplanował. Chciał by Karolina cierpiała , chciał by dostała nauczkę. W pewnej chwili chciał ją zakopać gdzieś daleko , lub ciało wrzucić do morza. Ktoś zapukał do drzwi : Zobaczył że to Oscar i wpuścił go.
-Nie wiesz gdzie jest Karolina ?-Zapytał , mając nadzieję że Mata będzie wiedział.
-Ona tu jest ! Ona tam leży !-Krzyknął do Oscara Juan.
-Co się stało ? -Oscar podbiegł do Karoliny i zaczął się przysłuchiwać biciu jej serca.
-Żyje ! -Krzyknął do Juana. Dzwoń po Karetkę.
-Niestety , żyje. -Pomyślał strapiony Juan.


W domu Azpiego :

Dominika oglądała powtórkę meczu Chelsea -Real. Nie mogła się doczekać kiedy znowu przytuli swojego Cesara. Przyszedł właśnie ze sklepu :
-Co tam , kupiłeś dla mnie coś ?-Zapytała.
-Dużo słodyczy i paracetamol .
-Na kaca jesteś najlepszy.-Rzuciła mu się na szyję i powaliła go na łóżko.
-Dobra, przestań , mam gilgotki.-Powiedziała Dominika.
-Będę uważał.-Powiedział i zaczęli się całować.

W pewnym momencie Usłyszeli otwieranie drzwi w przedpokoju. Naglę ktoś wszedł do sypialni :

-Azpi !-Zawołała kobieta.

Cesar obejrzał się za siebie ,do pokoju weszła jego dziewczyna ?

-Kto to ? Cesar o co tu chodzi ? -Zapytała Izabel ( dziewczyna Cesara , o której nie wiedziała Dominika ).
-to .. -Chciał się wytłumaczyć..
-A ty kim jesteś ? -Spytała Dominika .
-Ja ? Cesar nic ci nie mówił ? Jego dziewczyną . Izabel de lacos.
-Co ? Jak to ? Cesar o co tu chodzi ? Co ta dziewczyna mówi ? -Zapytała się Dominika swojego Chłopaka?
-Nie wiem , to jakaś furiatka.
-Ja idę , nie chcę cię znać. -Gdy Dominika to wypowiedziała , wzięła małą walizkę i wyszła z domu.
-Jest twoją kochanką ? -Zapytała Izabel swojego chłopaka.
-Tak.
-Nie mamy o czym mówić , żegnam cię.

....
Dominika zupełnie nie wiedziała jak to teraz będzie , gdzie się podzieje. Zrozumiała że Londyn to nie jest miejsce dla niej . Ale nie chciała wracać do Madrytu , przecież nic tam jej nie trzymało.Chciała jeszcze spróbować w Londynie.



Minuty mijały a karetka wciąż nie przyjeżdżała , Oscar robił co w jego mocy by Karolina żyła. Zobaczył jak leci jej krew z podbrzusza.

-Co jest grane ? -Zapytał Juan. Gdzie ta karetka ?
-Z brzucha leci jej krew.-Wydarł się Oscar.

Karolina miała problemy z oddychaniem , prawdopodobnie złamane żebra i wstrząs mózgu.

-Przeżyjesz Karolina. -Mówił cały czas do niej Oscar.

Czekali na Karetkę ...


W samolocie :

-Dlaczego wyjeżdżasz ? -Dopytywał się Moniki ,Nando.
-Sama nie wiem. Dowiedziałam się czegoś .. no nieważne.
-Ja sprzedałem tam dom, myślę że dobrze zrobiłem.`
-Będziesz Chrzestnym. -Powiedziała Monika.
-O jezu, dziękuję ci . Nie wiem co powiedzieć.
-Wiesz, może ty zastąpisz mu , w jakimś sensie ojca.
-Jego ojcem jest Oscar. Nie możesz tak mówić.
-Nie zamierzam utrzymywać kontaktu z tym łajdakiem.

.......


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-I jak ? Moim zdaniem słaby . :/

1 komentarz: