Kiedy ciało jest smutne , serce powoli umiera.
Monika czuła się z dnia na dzień coraz gorzej , były za 2 razy u lekarza. Ale ten nic , przepisał jej tylko jakiś antybiotyk. Marek często do niej wydzwaniał , nie dawała sobie rady z Lucasem więc powierzyła go w opiece na kilka dni mamie Fernando. Odliczała tylko dni do jego przyjazdu.
-Za dwa dni powinien być. -Uśmiechnęła się pod nosem , usłyszała pukanie do drzwi.
-Tak ? -Zapytała resztkami sił.
-Cześć Monia , wpuścisz mnie ? -Zapytał Marek stojący z bukietem kwiatów.
-Daruj sobie.
-Masz kwiaty. Moge wejść ? -Zapytał.
-Wejdź. Czego chcesz ?
-On na ciebie nie zasługuje. Ten twój cały Fernando.
-To ty masz zasługiwać ? Ty wolałeś dziwki ode mnie. Nie chcę cię znać. Wyjdź.
-Ludziom powinno się dawać 2 szansę. Ja też na nią zasługuję.
-Ludziom powinno się dawać 2 szansę. Ja też na nią zasługuję.
-Wyjdź. Jak możesz okłamywać Martę ? Ty szujo ! -Monika wypchnęła go za drzwi i usiadła na podłodze.
W Londynie :
Dzisiaj Chelsea miała mecz , więc rano odbywał się trening. Dominika i Karolina nawet się zaprzyjaźniły , ciągle rozmawiały , śmiały się jak prawdziwe przyjaciółki.
Na stadionie:
Wszyscy ćwiczyli , Karolina dawała im niezły wycisk. Dominika przyglądała się cały czas Luizowi.
-Dobra ! 10 minut odpoczynku. -Krzyknęła do wszystkich Karolina i podeszła do Oscara.
-I jak tam ? Wszystko idzie w dobrym kierunku ? -Zapytała ze śmiechem.
-Myślę że tak. Trochę załamania nie zaszkodzi. Chodź tu do mnie. -Oscar przytulił Karolinę i poszedł jeść lunch. Dziewczyna wróciła do uzupełniania jakiś kart.
-Zmęczony ? -Zapytała Dominika ,Luiza.
-Trochę. Nigdy nie mieliśmy aż tak wymagającej trenerki. -Chłopak usiadł obok szatynki.
Zapadła krępująca cisza , w pewnym czasie Dominika zbliżyła swoją twarz do Luiza i pocałowała go.On tylko sie uśmiechnął , ale po chwili odwzajemnił pocałunek.
-Wiesz co to znaczy ? -Zapytał.
-Kompletnie nie wiem. Ale możne coś nowego ?
W pewnej na stadion z torbą treningową wszedł we własnej osobie JUAN MATA.
-Juan ! -Krzykneła Dominika a wszyscy go ujrzeli.
-Wypuścili cię ? -Zapytała Dominika.
-Jak widzisz ,tak. Uznano to za nieszczęśliwy wypadek. Ja ją tylko szturchnąłem. -Wszyscy popatrzeli na Karolinę , a ta powiedziała :
-Marszem do szatni , przebierz się. A wy wracacie na murawę ! Gramy mecz z Manu , jest on bardzo wazny! Ćwiczymy!
Wieczorem :
Rozległ się pierwszy gwizdek meczu. Do 20 minuty było 0:0 , do czasu kiedy Oscar podał do Nando a ten swoim system wykiwał bramkarza i strzelił gola.
-Jeaaaa ! -Krzyczała Dominika z trybun.
I tak do pierwszej połowy. W drugiej do 88 minuty było bez zmian , ale Lamprard podał piłkę Fernando a ten znowu swoim systemem strzelił bramkę. I tak do końca meczu bez zmian. Wszyscy zamiast rzucić się na Beniteza , rzucili się na Karolinę.
-Zmiażdżycie mnie. -Krzyczała do nich z uśmiechem.
Dominika wyszła na murawę i rzuciła się w ramiona Luiza.
-Kocham cię. -Wykrzyczała mu prosto w twarz.
-Na prawdę ? -Zapytał z niedowierzaniem.
-Tak. -Teraz ich pocałunek trwał nieskończenie długo....
Dzień później :
Monika od rana wymiotowała , bolał ją brzuch i głowa. W pewnym momencie leżąc w łóżku , usłyszała otwierające się drzwi. To był Fernando. Monika wstała z łóżka i rzuciła się na Nando.
-Kocham cię. -Szepnęła mu do ucha .
-Ja też. Co ci jest ? Słabo wyglądasz.
-Od kilku dni źle się czuje. Wymiotuje i boli mnie głowa i brzuch.
-Musimy jechać do lekarza. a w ogóle gdzie jest Lucas ? -Zapytał Hiszpan rozglądając się po mieszkaniu.
-U twojej mamy .-Rzuciła ostatnimi siłami. -Muszę się czegoś napić.
Nagle ktoś zapukał do drzwi :
Oczywiście była to Marta i Marek.
-Cześć ,Mamy wino ! -Powiedział chłopak ściągając płaszcz.
-Ale my nie mamy ochoty. Poza tym Monika jest chora.
Monika będąc w kuchni zauważyła w półce test ciążowy , zapomniała o nim. Więc chciała to zrobić szybko , poszła do łazienki.
-Ale i tak chcemy z wami spędzić troszeczkę czasu. -Oznajmiła Marta.
-No nie wiem , ona jest chora !
-I tak tu przyjdzie. Nie wystawi mnie. -Rzuciła pewna siebie Marta.
-Nie. My jedziemy właśnie do lekarza. Spotkamy się innym razem. Wyjdźcie. -Fernando po prostu wyrzucił gości. Nie czuł się z tym dobrze ,ale musiał.
-Fernando ? -Zapytała Monika.
-Tak ?
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy 38 rozdział :)
Jak waszym zdaniem wyszedł ?
Czytasz=Komentujesz .
Pozdrawiam :*
Super, Monika znowu w ciąży... Ten Marek to niezły skurwysyn. Będzie się działo.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny...
hahahahha :DD Dziekujee <3
UsuńDobre < 3
OdpowiedzUsuńCiekawe co . :D
UsuńOooooo yaaaah meczyk wygrany <3!
OdpowiedzUsuńWięcej meczowych rozdziałów ; p
No będą :*
UsuńPfffff. xddddd
UsuńMECZE <3
CZUŁAM, ŻE CIĄŻA JESTEM JASNOWIDZEM KUŹWA. :D
OdpowiedzUsuńPo drugie cieszy mnie wygrany mecz z ManU. :D
no i dwie bramki Nando, awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww <3
świetny i weny życzę. :)
Dziękuję <33
UsuńPozdrawiam:*
Ta dwie bramki El Nino ale w realu tak by nie było Manu jest zbyt dobre dla Ferna <3 Ale jak kondycja jemu się poprawia to kto wie może strzeli dwa okienka w sierpniu na meczu z United xd
UsuńSuper już niemogę się doczekać następnego! ;* /Adzia9
OdpowiedzUsuńZaczęłam czytać ten blog dziś i strasznie mi się spodobał <3
OdpowiedzUsuńMonika i Fernando powinni być razem ,a ta cała Karolina i Oscar również obaj są jacyś pojebani ;o ; >
Widać ,że Dominika czuję coś do Davida <3
A Mark to chyba gościu ,którego Oscar wynajął ? . xd