Jak mogliśmy do tego dopuścić ?
-Co jest ? -Zapytał Fer. -Monika rozpłakała się i rzuciła w niego testem ciążowym.
-Jestem w ciąży , idioto ! -Krzyknęła i rzuciła się na kanapę.
-O nie wiem co powiedzieć. -Nando usiadł obok Moniki i pocałował ją w czoło. -Damy radę , zrobię wszystko co w mojej mocy.
-Myślisz że to tak łatwo ? -Zapytała ocierając łzę.
-Ja myślę że cię Kocham i że to wystarczy. Chodź tu do mnie. -Nando czule objął dziewczynę a ta ponownie się rozpłakała...
Wieczorem , Londyn :
Chelsea świętowało zwycięstwo z wczorajszego dnia. Wszyscy bawili się w Najlepszym klubie w Londynie.
-Karolina ! Chodź. -Krzyknął i machnął ręką Oscar. Ta podeszła.
-Co chcesz ?
-Słuchaj , Marek się nie sprawdza. Musimy zaatakować Torresa.
-A może wyślij mnie ? Poderwałabym tego Torresa.
-Kiedy wylatujesz ?
-Może jutro. Ale musisz iść ze mną do pokoju.
-Ok. Tylko dopiję drinka i cie zawołam. -odpowiedział pewnie i poszedł do chłopaków.
Dominika wygłupiała się na parkiecie z Luizem i Lampardem.
-Hahahaha. -Lampard tańczy jak zawodowiec ! -Krzyczała szatynka śmiejąc się.
-Dobra gołąbeczki , idę się czegoś napić.
-Zostaliśmy sami. -Rzucił David. -Chodź na parking. -Kiedy wyszli Luiz wziął Dominike na ręce i oparł o maskę jakiegoś samochodu. Zaczęli się namiętnie całować.
-Gdzie zaparkowałeś auto ? -Zapytała.
-Tutaj obok. -Pokazał kluczyki , otworzył i wsiedli. -No to jedziemy... -Powiedział i poszedł z Dominiką na tylne siedzienia...
Dzień później :
Monika była już całkiem "zdrowa" . Dzień wcześniej dzwoniła jeszcze do rodziców by powiedzieć o ciąży. Oczywiście nie byli zachwyceni ale stało się to co się stało.
-Cześć ślicznotko. -Przywitał się całując ją w szyję. -Uszykowana jesteś.?
-Niby gdzie miałabym być uszykowana.?
-Wczoraj wieczorem zamówiłem dla nas skok ze spadochronem. -Powiedział a Monika prawie nie spadła z łóźka.
-Co ? Ja mam skakać ? -Dopytywała.
-Tak. Za 10 minut masz być uszykowana. Ubierz się jakoś na luzie.
-To dlatego nie było cię wczoraj tak długo wieczorem ? -Między innymi , ale wszystkiego dowiesz się u góry.
1 godzinę później :
-Już byli w samolocie , przygotowani do skoku.
-Cały czas trzymaj się mnie ok ? -Zapytał stanowczo Nando.
-Nigdy cię nie puszczę. Nigdy. -Odpowiedziała zaciskając wargi. -Co ty trzymasz w ręce ?
-Nic. Chodź się ustawić . -Drzwi samolotu otworzyły się i trzymajac się za ręce wyskoczyli z samolotu.
-Wariat ! -Krzyczała do niego. Gdy byli 3 km nad ziemią Nando wyjął niebieskie pudełko
-Chciałem się zapytać , czy nie chciałabyś zostać moją żoną ? .
-Poco się pytasz ? Jasne że tak ! -Po rozłożeniu spadochronów spuścili się na ląd. Monika rzuciła się na Nando ( wylądowali na jakimś pastwisku ).
-Kocham cię. -Powiedziała mu i pocałowała go w usta.
Monika :
Dla mnie trochę dzieje się to za szybko , ale kocham Nando i będziemy mieć dziecko. Bardzo mi na nim zależny , a Oscar ?
Nie chcę go znać.
Londyn :
-Poradzisz sobie ? -Zapytał Oscar odprowadzając Karolinę na lotnisko.
-Tak. Nie wyobrażam sobie wrócić przegrana. -Pewnie odpowiedziała i pocałowała Oscara w policzek. -Pa. -Pożegnał się i poszedł do samochodu..
-Szmata dostanie za swoje. -Mruczała pod nosem Karolina....
Wieczorem Madryt :
Nando musiał iść coś pozałatwiać na mieście. Monika ciągle myślała o tym co się dzisiaj wydarzyło. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Cześć. -Przywitał się Marek.
-Hej. Co chcesz ? Przecież powiedziałam ci zebyś tu nie przychodził.
-Przepraszam ze cię tak nachodzę , Ale Marta poleciała do Barcelony coś pozałatwiać a ja siedzę sam w hotelu.
-Smutne , ale pa. -chciala zamknąć drzwi ale on wślizgnął się. -Co ty chcesz ? -Zapytała kręcąc głową.
-Chcę się napić soku. Masz ?
-Tak , mam . Usiądź , naleję ci. -Monika podała mu sok . Zaczęli rozmawiać.
-Byłaś trenerką w Realu ? -Dopytywał z niedowierzaniem.
-Tak. To coś dziwnego ?
-Kto jest ojcem twojego dziecka ? -Zapytał.
-Musisz wszystko wiedzieć ?
-Nie. -Marek podsunął się do Moniki i złapał ją za kolano.
-Co ty robisz człowieku ? -Zapytała z oburzeniem , ale nie mogla się już ruszyć bo zlapał ją za rękę.
-No chodź tu szmato . -pociągnął ją za sobą do pokoju.
-Nigdzie nie idę. Nie jestem szmatą ! -Krzyczała. -Pomocy !
-Idziesz dziwko ! -Teraz tak ja popchnął że upadła na podłogę ....
-Pomocy !
-Nikt ci nie pomoże. -Odpowiedział i pocałował ją , ona go ugryzła i wstała.
-Ty szujo ! -Dobiegła do drzwi ale ją złapał i uderzył.
-Kiedy walnął ją o podlogę , ta straciła przytomność , a do domu wszedł Nando.
-Co ty robisz ? Dlaczego ona lezy ? -Zapytał. -Monika !
Gdy do niej doszedł zrozumiał ze jest nie przytomna. Marek uciekł.....
Londyn : DOM LUIZA.
Dominika patrzyła 20 razy na test ciążowy. BYŁA W CIĄŻY .
---------------------------------------------------------------------------------------
I jest 39 rozdział :)
Wielkimi krokami zbliżamy się do 50 rozdziału.
Jeśli są literówki to przepraszam.
czytasz=komentujesz .
Pozdrawiam :*
Jeju...musisz tyle dawać emocji w rozdziałach ? Super...rozdział. Myślałam, że on ją zgwałci. Na szczęście nie...
OdpowiedzUsuńCzekam na następny. :D
Muszę muszę dodawac . :D Dziękuję i pozdrawiam :*
UsuńPffff xddd Torres why ?! HAHAHAHAHAHAHHAHAAH beka po prostu ^____^
OdpowiedzUsuńNo ale rozdział zajebisty jak każdy <3
BEKA bo będziesz podrywala przystojniaka . ? xD
UsuńDziękuję Karolinko <3
Ahh te SAFARI I IMPREZY robią swoje xd
OdpowiedzUsuńWyczuwam że rozdział do dupy . !
Usuńpozdrawiam Dominisiu <33
No super... weź nie kończ w takim momencie! XD Mam nadzieję, że się jej nic nie stanie... /Adzia9
OdpowiedzUsuńA ja lubię kończyć w takich momentach . :D
UsuńDziękuję :)
ja pierdole co to się dzieje.................................... ;o
OdpowiedzUsuńdobrze, że dużo miłości, bo to ja wielbię w blogach. :D
Pozdrawiam. :*
Boże ile tego się dzieje, haha, no i jest więcej Luiza i Dominiki, miłości, pozdrawiam i z utęsknieniem czekam na kolejną część :* :D
OdpowiedzUsuń