sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 40

Nie wiem czy bez ciebie dałabym radę.A ty odchodzisz ?

Fernando położył Monikę na kanapie. A ta 5 minut później ocknęła się.
-Co się stało ? -Zapytała.
-Jest juz wszystko dobrze. -Powiedział Fer głaskając ją po głowię. Monika spojrzała na brzuch.
-Boli cię ? -Zapytał , a ona zaprzeczyła.
-Jest wszystko ok , tylko Marek chciał mi to zrobić .
-On uciekł. Nie goniłem go nawet , przepraszam.
-Nie przepraszaj , muszę ci coś powiedzieć. -Dziewczyna spojrzała na niego i otarła oczy. -Marek to mój sekretny były , nikt o nim nie wiedział.
-Co ? Ty to dopiero teraz mi to mówisz ? Jak mogłaś to ukrywać ?
-Ferr alee ...
-Ja idę. I nie szukaj mnie. Powiedz naszemu dziecku że miał fajnego tatę.
-Ferr nie idź. -Monika skuliła się i zaczęła płakać...on wyszedł.


Dzień później : Londyn.
Dom Luiza :
 
Luiz postanowił zrobił Dominice śniadanie i zanieść śniadanie do łóżka. Gdy wchodził do sypialni zobaczył że Dominika płacze.
-Co się stało ? -Zapytał z zaskoczeniem.
-Muszę ci coś powiedzieć David.
-Wal śmiało.
-Jestem w ciąży. ! -Krzykneła , a on upuścił tacę ze śniadaniem. Zamurowało go.
-To na pewno ja jestem ojcem ? -Zapytał.
-Uważasz że jestem dziwką ? ojcem możesz być Ty albo Azpi.
-Co ? Ten śmieć ? -Dziewczyna wstała , ubrała spodnie i buty i wyszła z domu.
-Zaczekaj ! -Krzyknął jeszcze Luiz.
-Bez problemu , moge usunąć to dziecko...
-Nie ! Doma nie !!

..

Madryt :

Monika:
Dowiedział się o wszystkim i teraz nie wrócił na noc. Odszedł.
Jak mógł zostawić mnie samą ? Przecież Marek mógł wrócić i dokończyć to co zaczął ! Nie nienawidzę go!


Monika siedziała na kanapie z Lucasem , kiedy ktoś otworzył drzwi. Był to Nando.
-Wróciłeś ? -Zapytała Monika.
-To kiedy wesele ? -Zapytał. A Monika poczuła ulgę.
-Za dwa miesiące. -Odpowiedziała i położyła śpiącego Lucasa do łóżeczka. -A jakby on wrócił i zrobił mi krzywdę ? Mi i twojemu dziecku ? -Zapytała ze złością.
-Przepraszam. -Podszedł do niej i pocałował.
 -A wieczór kawalerski ? -Zapytał z uśmieszkiem.
-Nie zapraszasz Terrego ! 

-No jak sobie życzysz ! -Pocałował ją w usta i poszedł do kuchni zrobić coś do jedzenia.


Londyn :

Dominika siedziała na ławce w parku , ale zza tyłu ktoś ją zaszedł. 

-Nie usuniesz go , prawda ? -Zapytał cichy głos Luiza.
-Nie bój się. Dlaczego tak zareagowałeś ? To jest twoje dziecko , wyliczyłam dni.
-Wiem , że moje. Nie jesteś przecież dziwką. Przepraszam że tak zareagowałem.  -Luiz usiadł obok Dominiki i objął ją swoim ramieniem. -Kocham cie.


Wieczorem : 

Monika poszła spotkać się TYLKO z Martą do kawiarni , by ostrzec ją przed Markiem i powiedziec że jest jego byłą. Fer został w domu kiedy usłyszał pukanie do drzwi .
-Karolina ? -Zapytał po otworzeniu drzwi.
-Cześć Fer. Mogę wejść ? -Zapytała z nadzieją.
-Ok. Co tam masz coś dla mnie ? 
-Tak. Papiery , będziesz teraz mieć inną dietę niż wszyscy i inne ćwiczenia.
-No ok. Jutro jak będę miał czas to przejże.
-A dlaczego miałbyś nie miec czasu ? -Usiadła na kanapie.
-Bo mam ślub , muszę wszystko organizować .
-A kto się żeni ? -Dopytywała.
-Ja się żenię.  -Odpowiedział upijając sok.
-No chyba sobie żartujesz. Z Moniką ? 
-Tak. A coś ci się nie podoba ? -Zapytał groźnie.
-Skądże. Życzę wam wszystkiego dobrego. Wiesz zostanę na kilka dni tu w Madrycie , jutro się zgadamy , i oprowadzisz mnie po mieście ? -Zapytała z nadzieją .
-No dobrze. Podaj  numer telefonu. - kiedy wymieniali się numerami do domu weszła Monika.

-Karolina ? -Zapytała z niedowierzaniem.
-Cześć Nando , to ja już pójdę. -Dziewczyna wyszła z domu a Monika nie mogła uwierzyć że ona tutaj była.
-Co jest ? -zapytał skruszony Nando.
-Co ona tutaj robiła ?
-Słuchaj , dała mi tylko papiery związane z pracą. Nic więcej. 
-Mam taką nadzieję.
 -I co ? Widziałaś się z Martą ? Powiedziałaś jej wszystko ?
-No właśnie , Marta nawet się na nim nie zjawiła. Ja sądze że on mógł jej coś zrobić.
-Musimy iść na policję. Powiedzieć o tym wszystkim.
-Nie ! Ja nie chcę chodzić po komisariatach ani niczym. -Powiedziała i podeszła do niego. -Poza tym kto się zajmie ślubem ? 
-No właśnie , ty ! -Krzyknął ze śmiechem i podniósł ją całując....

-Marek ! Przysłał mnie. Dlaczego się nie sprawdziłeś ? -Zapytała Karolina.
-Jej nie dało się rozgryźć. Ale pozbyłem się już jej przyjaciółeczki. Bo pewnie Monika wszystko by jej wypaplała.
-Dobrze zrobiłeś . hahahhahahahhaha.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy 40 rozdział :)
I jak waszym zdaniem mi wyszedł ? 

Czytasz=Komentujesz :)
Pozdrawiam ziomki :*

6 komentarzy:

  1. Fajny <3

    Będę miała synka z loczkami <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny...co on zrobił Marcie. Jezu...:D
    Czekam na następny. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W ogóle reakcja Torresa mnie bardzo zdziwiła, nie powinien zostawić Moniki w takiej chwili, ale całe szczęście, że mu się to odmieniło i wrócił. Myślę, że Dominika z Luizem tworzyliby udaną parę, no a w dodatku spodziewają się dziecka. Świetny rozdział, pozdrawiam i czekam na następną część :* :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział dobry ale mam uwagi . ;o
    Azpi to nie śmieć ,ah ten Luiz ...
    A czemuż to Fernando ma nie zapraszać Terrego ?

    OdpowiedzUsuń
  5. dużo miłości i to ja rozumiem. XD
    zdziwiła mnie tylko reakcja Davida, ale dobrze, że poszedł jej szukać. :)

    OdpowiedzUsuń