Nie wiem czy bez ciebie dałabym radę.A ty odchodzisz ?
Fernando położył Monikę na kanapie. A ta 5 minut później ocknęła się.
-Co się stało ? -Zapytała.
-Jest juz wszystko dobrze. -Powiedział Fer głaskając ją po głowię. Monika spojrzała na brzuch.
-Boli cię ? -Zapytał , a ona zaprzeczyła.
-Jest wszystko ok , tylko Marek chciał mi to zrobić .
-On uciekł. Nie goniłem go nawet , przepraszam.
-Nie przepraszaj , muszę ci coś powiedzieć. -Dziewczyna spojrzała na niego i otarła oczy. -Marek to mój sekretny były , nikt o nim nie wiedział.
-Co ? Ty to dopiero teraz mi to mówisz ? Jak mogłaś to ukrywać ?
-Ferr alee ...
-Ja idę. I nie szukaj mnie. Powiedz naszemu dziecku że miał fajnego tatę.
-Ferr nie idź. -Monika skuliła się i zaczęła płakać...on wyszedł.
Dzień później : Londyn.
Dom Luiza :
Luiz postanowił zrobił Dominice śniadanie i zanieść śniadanie do łóżka. Gdy wchodził do sypialni zobaczył że Dominika płacze.
-Co się stało ? -Zapytał z zaskoczeniem.
-Muszę ci coś powiedzieć David.
-Wal śmiało.
-Jestem w ciąży. ! -Krzykneła , a on upuścił tacę ze śniadaniem. Zamurowało go.
-To na pewno ja jestem ojcem ? -Zapytał.
-Uważasz że jestem dziwką ? ojcem możesz być Ty albo Azpi.
-Co ? Ten śmieć ? -Dziewczyna wstała , ubrała spodnie i buty i wyszła z domu.
-Zaczekaj ! -Krzyknął jeszcze Luiz.
-Bez problemu , moge usunąć to dziecko...
-Nie ! Doma nie !!
..
Madryt :
Monika:
Dowiedział się o wszystkim i teraz nie wrócił na noc. Odszedł.
Jak mógł zostawić mnie samą ? Przecież Marek mógł wrócić i dokończyć to co zaczął ! Nie nienawidzę go!
Monika siedziała na kanapie z Lucasem , kiedy ktoś otworzył drzwi. Był to Nando.
-Wróciłeś ? -Zapytała Monika.
-To kiedy wesele ? -Zapytał. A Monika poczuła ulgę.
-Za dwa miesiące. -Odpowiedziała i położyła śpiącego Lucasa do łóżeczka. -A jakby on wrócił i zrobił mi krzywdę ? Mi i twojemu dziecku ? -Zapytała ze złością.
-Przepraszam. -Podszedł do niej i pocałował.
-A wieczór kawalerski ? -Zapytał z uśmieszkiem.
-Nie zapraszasz Terrego !
-No jak sobie życzysz ! -Pocałował ją w usta i poszedł do kuchni zrobić coś do jedzenia.
Londyn :
Dominika siedziała na ławce w parku , ale zza tyłu ktoś ją zaszedł.
-Nie usuniesz go , prawda ? -Zapytał cichy głos Luiza.
-Nie bój się. Dlaczego tak zareagowałeś ? To jest twoje dziecko , wyliczyłam dni.
-Wiem , że moje. Nie jesteś przecież dziwką. Przepraszam że tak zareagowałem. -Luiz usiadł obok Dominiki i objął ją swoim ramieniem. -Kocham cie.
Wieczorem :
Monika poszła spotkać się TYLKO z Martą do kawiarni , by ostrzec ją przed Markiem i powiedziec że jest jego byłą. Fer został w domu kiedy usłyszał pukanie do drzwi .
-Karolina ? -Zapytał po otworzeniu drzwi.
-Cześć Fer. Mogę wejść ? -Zapytała z nadzieją.
-Ok. Co tam masz coś dla mnie ?
-Tak. Papiery , będziesz teraz mieć inną dietę niż wszyscy i inne ćwiczenia.
-No ok. Jutro jak będę miał czas to przejże.
-A dlaczego miałbyś nie miec czasu ? -Usiadła na kanapie.
-Bo mam ślub , muszę wszystko organizować .
-A kto się żeni ? -Dopytywała.
-Ja się żenię. -Odpowiedział upijając sok.
-No chyba sobie żartujesz. Z Moniką ?
-Tak. A coś ci się nie podoba ? -Zapytał groźnie.
-Skądże. Życzę wam wszystkiego dobrego. Wiesz zostanę na kilka dni tu w Madrycie , jutro się zgadamy , i oprowadzisz mnie po mieście ? -Zapytała z nadzieją .
-No dobrze. Podaj numer telefonu. - kiedy wymieniali się numerami do domu weszła Monika.
-Karolina ? -Zapytała z niedowierzaniem.
-Cześć Nando , to ja już pójdę. -Dziewczyna wyszła z domu a Monika nie mogła uwierzyć że ona tutaj była.
-Co jest ? -zapytał skruszony Nando.
-Co ona tutaj robiła ?
-Słuchaj , dała mi tylko papiery związane z pracą. Nic więcej.
-Mam taką nadzieję.
-I co ? Widziałaś się z Martą ? Powiedziałaś jej wszystko ?
-No właśnie , Marta nawet się na nim nie zjawiła. Ja sądze że on mógł jej coś zrobić.
-Musimy iść na policję. Powiedzieć o tym wszystkim.
-Nie ! Ja nie chcę chodzić po komisariatach ani niczym. -Powiedziała i podeszła do niego. -Poza tym kto się zajmie ślubem ?
-No właśnie , ty ! -Krzyknął ze śmiechem i podniósł ją całując....
-Marek ! Przysłał mnie. Dlaczego się nie sprawdziłeś ? -Zapytała Karolina.
-Jej nie dało się rozgryźć. Ale pozbyłem się już jej przyjaciółeczki. Bo pewnie Monika wszystko by jej wypaplała.
-Dobrze zrobiłeś . hahahhahahahhaha.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy 40 rozdział :)
I jak waszym zdaniem mi wyszedł ?
Czytasz=Komentujesz :)
Pozdrawiam ziomki :*
Fajny <3
OdpowiedzUsuńBędę miała synka z loczkami <3
Bedziesz , będziesz . :)
UsuńFajny...co on zrobił Marcie. Jezu...:D
OdpowiedzUsuńCzekam na następny. :D
W ogóle reakcja Torresa mnie bardzo zdziwiła, nie powinien zostawić Moniki w takiej chwili, ale całe szczęście, że mu się to odmieniło i wrócił. Myślę, że Dominika z Luizem tworzyliby udaną parę, no a w dodatku spodziewają się dziecka. Świetny rozdział, pozdrawiam i czekam na następną część :* :D
OdpowiedzUsuńRozdział dobry ale mam uwagi . ;o
OdpowiedzUsuńAzpi to nie śmieć ,ah ten Luiz ...
A czemuż to Fernando ma nie zapraszać Terrego ?
dużo miłości i to ja rozumiem. XD
OdpowiedzUsuńzdziwiła mnie tylko reakcja Davida, ale dobrze, że poszedł jej szukać. :)