niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 41

Wiesz ? Nie mogę się doczekać jak powiem ci to durne TAK.


Monika siedziała na kanapie i sporządzała listę gości ze swojej rodziny i znajomych , Nando pił kawę i czytał gazetę , a Lucasek spał.

-Zaprosisz Oscara ? -Spytał Hiszpan.
-Nie zaproszę. -Odpowiedziała i położyła zeszyt na stoliku. 
-Muszę iść coś załatwić na mieście miśku. - Hiszpan Pocałował Monikę , ubrał kurtkę i wyszedł z domu.
-Pfff .. jak zawsze. -Prychnęła.

Londyn :

Dominika i Luiz poszli na krótki spacer do pobliskiego parku. Całowali się , przytulali , chodzili za ręce.
-Jeśli to będzie chłopczyk to jak mu damy na imię ? -Zapytał ucieszony.
-Kochanie , jeszcze nie wiem. Ale wiem że cię kocham. 
-No nie żartuj sobie , trzeba będzie o tym pomyśleć. -Zaprotestował i przytulił polkę.
  

MADRYT :

Karolina wraz z Nando spotkali się w kawiarni. Rozmawiali przeważnie o sporcie i Chelsea. Ale Karolina rozpoczęła temat o Monice i weselu.

-Znacie się mało czasu i slub ? -Zapytała.
-Tak. Znam pary które krócej się znają i są małżeństwem. 
-Musiał być jakiś powód ? 
-Tak. Jest jeden powód ale ci go nie wyjawię. 
-No co Fernando ? Nie powiesz mi ? -Dopytywała z uśmieszkiem. I wtedy uśmiech jej znikł. -Ciąża ! I oto jest ten złoty środek.
-O co ci chodzi ? Nie wpieprzaj nosa w cudze sprawy. -Nando wziął kurtkę , wstał i wyszedł z kawiarni.

Karolina wzięła telefon i zadzwoniła do Oscara :
-Ona jest w ciąży i biorą ślub. -Powiedziała głośno.
-Co ? Trzeba to zepsuć ! Kiedy ten ślub ? -Dopytywał Brazylijczyk.
-Za około 2 miesiące. Ja jadę do Londynu. Bo więcej chyba tu już nie zdziałam.
-Wpadniemy z wizytą za 2 miesiące.... -Rozłączył się.


Wieczorem w Madrycie :
 W Domu Nando :

-Jestem padnięta. Nie wiem jak dziękować twojej mamie że wzięła dzisiaj Lucasa.
-Porysowałyście zaproszenia ? -Zapytał Hiszpan.
-Oczywiście. 
-A wieczór kawalerski ?
-Ale ty jesteś !  -Krzyknęła do niego z uśmiechem.
-No co ?  Bardzo chcę go mieć. -Podszedł do niej i pocałował ją namiętnie. -Idziemy ? -Zapytał. A Monika spojrzała na niego.
-Pod prysznic !! -Zawołała i pociągła go za sobą..


2  tygodnie później :   

Dzisiaj odbywał się bankiet Chelsea , więc Monika i Nando przyjechali do Londynu. Pojechali do Hotelu w którym miał się on odbyć. Oczywiście wszyscy wiedzieli już o ślubie , ale o dziecku nic a nic. W przpadku Dominiki wszyscy już wiedzieli , bo Luiz nie umiał trzymać języka za zębami.

Wieczorem : 

Wszyscy piłkarze Chelsea z dziewczynami , żonami , prezesi , Właściciel i  kilkadziesiąt osób spoza " ELITY" zaczęli się schodzić , miały być przyznawane różne nagrody za osiągnięcia i nie tylko.

-Idziesz Monika ? -Zapytał zdenerwowany Hiszpan wychodząc z pokoju.
-Idę. Nie tylko ty się stresujesz. -Odpowiedziała i zamknęła za sobą drzwi.

Były ogromne schody. Gdy nimi schodziłeś , wszyscy się gapili na ciebie. Tak było z Fernando i Moniką.
Schodzili po woli , a Monika czuła wzrok każdej osoby na sobie.

-Dzień dobry. -Witała się. Widziała także wzrok tego jednego , Oscara. I czuła że jest uważana za dziwkę. 
-Fer to ja już sobie może pójdę. ? -Zapytała z nadzieją.
-Ani mi się rusz. Chcę byś tu była. 
-Nienawidzę cię. -Prychnęła.  Po chwili chodzenia do wszystkich gości zauważyła jak do sali wchodzi Juan. Dziewczyna od razu do niego pobiegła.
-Juan ! -Krzyknęła i rzuciła mu się na szyje.
-Monika , jesteś ! -Hiszpan jeszcze bardziej wziął Monikę do góry. A wszyscy zaczęli się patrzeć.
-Ściągaj mnie na ziemie.!  Wyjdziemy na dwór ? -Zapytała.
-Jasne. Chodź. - Monika nawet nie spojżala na zasmuconego Hiszpana. Przecież chciał by z nim wtedy była..

-Przepraszam że wtedy odeszłam. -Powiedziała ze łzami w oczach.
-Spokojnie. Nie mam do ciebie o to żalu. To twoje życie , zrobiłaś co chciałaś. Co tam u ciebie słychać.
-Jak słyszałeś to się zenie , i zapraszam cie osobiście na ten wspaniały dzień. A poza tym to jestem w ciąży.
-O nie spodziewałem się że będziesz się żeniła z Torresem. Ani ze będziesz miała tak szybko 2 dziecko.
-Nic nie było w planach. To życie wyznacza nam drogi. Idę do Fernando bo się wkurzy.

Monika weszła do sali a przy stoliku siedział zmartwiony Nando.
-Co jest ? -zapytała.
-Leć do Juana. -Odpowiedział i wstał.
-O co ci chodzi ? To tylko przyjaciel.
-Chyba dla ciebie przyjaciel . On cię kocha ! -Krzyknął  na całą salę a Monika źle się poczuła.
-To nie  możliwe. -Mruczała pod nosem , zauważyła jak  Nando znika jej z oczu.

Wszyscy zaczęli się świetnie bawić. Dominika i Luiz kołowali się w rytm muzyki. Inni byli już konkretnie narąbani. Oczywiście to wszystko po rozdaniu nagród.  Najlepszym piłkarzem Chelsea był już 2 raz z rzędu Ivanović. Monika wróciła do pokoju i zaczęła płakać w poduszkę , ale wszedł Oscar ..

-Czego chcesz ? -Zapytała ze wściekłością.
-Widziałem jak szłaś zapłakana.i wszedłem.
-Wyjdź stąd ! -krzyknęła. Kiedy zrozumiesz że nie chcę cię znać ? 
-Nadal mnie kochasz i ja to widzę. I wiec że zrobię wszystko co w moje mocy żeby zepsuć ci WSZYSTKO. -Oscar wyszedł a dziewczyna oparła głowę o ścianę...

------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak mi wyszedł ?

Czytasz =Komentujesz 

 

 

6 komentarzy:

  1. taki mętlik mam i wkurza mnie Oscar i ta Karolina czy jak jej tam, że chcą to wszystko zepsuć.................................. -,-
    mam jednak cichą nadzieję, że tak się nie stanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No może nie taki ciekawy jak wcześniejsze ale jest moc jak zwykle ^___^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten Oscar i Karolina mnie wnerwiają, wtykają nosa w nie swoje sprawy...widać, że Juanowi zależy na Monice no i moim zdaniem Nando nie powinien tak zaareagować, haha, Luiz zawsze coś wygada, tak czy inaczej rozdział jest świetny i z niecierpliwością czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń